Anna Stefaniak

Joined February 2020
  • Day8

    Ponta Delgada day 8

    February 17 in Portugal ⋅ ☀️ 15 °C

    Poranek nie rozczarował - padał lekki deszczyk i nawet pokazało się słońce przy śniadaniu. Spakowani i pełni werwy ruszyliśmy w drogę do stolicy wyspy - Ponta Delgada.
    Po drodze zajechaliśmy na miejsca widokowe, m.in. Aqua Bom i zaszliśmy do kawiarni Tofa na małą kawę i pyszne ciasta. Nie wiem co jest takiego w regionalnym jedzeniu, że smakuje lepiej, niż w domu ;)
    Pierwszym punktem było zobaczenie kościoła
    Read more

  • Explore, what other travelers do in:
  • Day7

    Furnas day 7

    February 16 in Portugal ⋅ ☁️ 15 °C

    Poranek przywitał nas deszczem. Cały dzień padało. Nie było widać widoków z góry. Wiał silny wiatr, słońce było tylko chwilę w ciągu dnia.
    Ruszyliśmy w trasę z Furnas – całkiem sporej miejscowości położonej… w środku krateru czynnego, aczkolwiek aktualnie uśpionego wulkanu. Bez problemu odnaleźliśmy Recinto das Caldeiras, w którym znajdują się fumarole – pęknięcia ziemskiej skorupy, z których z sykiem wydobywa się para wodna. Czuć charakterystyczny, aczkolwiek dość słaby zapach jaja – to ulatniający się siarkowodór. Teren ogrodzony jest murkiem, ale miejscami czuć ciepło buchające z ziemi i poza nim.
    Mamy tu m.in. gotującą się wodę w Caldeira do Asmodeu, głęboką, złowrogo bulgoczącą jamę Caldeira de Pero Botelho, wystrzeliwującą wrzącą wodą na kilkadziesiąt centymetrów  Caldeira do Esguicho, syczące Caldeira Barresta, Caldeira Seca, Caldeira Pequena oraz Caldeira Grande. W bliskiej odległości od gejzerów miejscowi kucharze robią kopczyki, w których wstawiają garnki z lokalnym przysmakiem Cozido. Potrawa duszona jest przez kilka godzin w specjalnych, okrągłych dołach wykopanych na terenie przy gorących źródłach leżących przy jeziorze Lagoa das Furnas. Danie powstaje na bazie mięsa i warzyw, a gotowane jest w wykopanych w ziemi dołkach, gorących od aktywnych wulkanów. Okolica słynie z tego, że fumarole mogą pojawiać się w różnych miejscach, by po jakimś czasie samoistnie zniknąć. Że też mieszkańcy nie boją się, że to wszystko kiedyś wybuchnie! Kłęby pary wodnej, charakterystyczny jajeczny zapach, gotująca się woda, błoto, wrząca rzeczka – i to wszystko w sąsiedztwie domów! Wspomniana wrząca rzeczka oddzielona jest od chodnika jedynie niewysokim murkiem, przez który w razie potknięcia łatwo przelecieć. Maseczka z gotowanego błota gwarantowana natychmiast.
    Wulkan Furnas w liczbach? Wiek kaldery szacowany jest na 34 000 lat. Najwyższy punkt ma 805 metrów, maksymalna głębokość kaldery wynosi 604 metry, całkowita liczba kraterów erupcyjnych wynosi 92. Wulkan od czasu osiedlenia w XIV w. wybuchł dwukrotnie.
    Kolejnym punktem do zwiedzania byla plaża Mosteiros, która chwilami przypomina bardziej Islandię, aniżeli Azory. Uznawana za najładniejszą czarną plażę w tym regionie, rzeczywiście urzeka skalistym wybrzeżem, formacjami skalnymi oraz surferami, którzy próbują swoich sił na mocnych, atlantyckich falach. Warto wpaść na chwilę, by posiedzieć nad oceanem i po prostu nic nie robić.
    Kontynuując podróż przez wyspę w kierunku wschodnim zatrzymaliśmy się na moment w punkcie widokowym Miradouro de Santa Iria. To tam, spoglądając w prawo i lewo, widać piękne uformowanie linii brzegowej Sao Miguel. Widać także, jak bardzo rozwinięte jest rolnictwo na tej wyspie. gdyż po horyzont rozciągają się pola uprawne lub łąki, na których wypasa się bydło. Czuć spokój i słychać ciszę. I oczywiście zapach krów ;)
    Na chwilę popołudniu wyszło słońce i przestało padać. To był dobry moment na kolejny punkt trasy - Termas da Ferraria. Wzieliśmy stroje kąpielowe, plan był taki, że popływamy w naturalnych gorących basenach. Co jest tak wyjątkowego w tych basenach? Po pierwsze, nazwa basen jest tutaj użyta mocno na wyrost. Są to tak naprawdę małe akweny przy brzegu, oddzielone od otwartego oceany skałami i kamiennymi murkami, ale nie koniecznie w pełni zabudowane. Dla pluskających się w wodzie przygotowana jest infrastruktura: przebieralnie, toalety, drabinki do zejścia, oraz liny (tak, liny ;-)), których trzeba się trzymać. Skąd gorąca woda w Atlantyku? Jest ona naturalnie ogrzewana przez aktywne tereny wulkaniczne. W praktyce wygląda to tak, że do basenu napływa zimna woda, ale w momencie odbicia od skał jest nagrzewana i wraca o wiele cieplejsza (podobno temperatura wody może osiągnąć nawet 60 stopni Celsjusza!).
    Niestety, silny wiatr uniemożliwił nam kąpiel. Fale rozbijały się o skały.  Ponta da Ferraria – sam dojazd jest nie lada wyzwaniem, bo zjazd po ostrym zboczu obfituje w serpentyny bez żadnych zabezpieczeń w postaci barierek. Kiedy już się dojedzie na dół, można zostawić samochód na bezpłatnym parkingu i albo pójść na basen komercyjny, albo udać się do wspomnianego basenu naturalnego. Mniej więcej w połowie drogi do tego drugiego znajdują się prysznice, toalety oraz przebieralnie.
    Pogoda się psuła, padał już rzęsisty deszcz i jak dotarliśmy nad dwa duże jeziora: jedno z niebieską wodą (Lagoa Azul), a drugie z zieloną (Lagoa Verde), oddzielone wąskim pasmem ziemi, to nie było za dużo widać na horyzoncie. Nieopodal znajduje się jeszcze jedno, ale trochę mniej widowiskowe jezioro Lagoa de Santiago. W tym rejonie można również skoczyć w kostium kąpielowy i kąpać się w gorącym oceanie :)
    Dzień zakończony w gorących wodach w termach ;)
    Read more

  • Day6

    Furnas day 6

    February 15 in Portugal ⋅ ☁️ 17 °C

    Dzień rozpoczęliśmy od zwiedzenia wschodniej części wyspy Sao Miquel. Pierwszym punktem jest Jardim Municipal da Povoacao, z pięknymi widokami na aocean Atlantycki.
    Dotarlismy się później do Farol do Arnel – to najstarsza z azorskich latarni morskich uruchomiona 26 listopada 1876 roku. Czynna jest dla odwiedzających przez cały rok jedynie w środy (dzięki wycieczkom z przewodnikiem można poznać nieco historii oraz dowiedzieć się trochę o pracy latarnika), myśmy byli w sobotę, ale warto zobaczyć ją z bliska. Chociażby dla roztaczających się tu wkoło widoków. Dostaliśmy się do niej na piechotę, ponieważ spory odcinek drogi prowadzącej w dół ma 35% nachylenia! Początkowo wydawalo się nam, że aż tak źle nie jest, aż dotarlismy nieco niżej. Dobrze, że zostawiliśmy auto na parkingu – samochód z tak słabym silnikiem tu nie dałby rady. Niestety akurat właśnie momentalnie zrobiło się piekielnie duszno – o ile na zejście nie stanowilo to większego problemu, o tyle z powrotem było już gorzej. Pogoda na Azorach bywa chyba równie zaskakująca jak na Islandii ;)
    Spod latarni pięknie widać pobliskie klify. Po powrocie na parking wycierając zalewający oczy pot zupełnie zapominialam o tutejszym punkcie widokowym Miradouro de Farol do Arnel – właśnie z tego miejsca roztacza się przepiękna panorama na latarnię i położony jeszcze niżej port.
    Dla zachowania równowagi, następnym miejscem jest punkt widokowy Miradouro da Ponta do Sossego na który to dostajemy się już bez takich podejść. Wystarczy przekroczyć drogę i już jesteśmy… No właśnie, gdzie? To w końcu punkt widokowy czy ogród?! Otaczająca nas roślinność skutecznie odwraca uwagę od panoramy górzystego wybrzeża. Zadbane grządki z najróżniejszymi kwiatami sprawiają, że mamy ochotę zostać tu dłużej. Miejsce jest na to przygotowane – wiaty z grillami, ławkami… Nic tylko rozpocząć piknik! I hortensje… Wszędzie są hortensje! Żeby nie to, że dzień chyli się już powoli ku końcowi, naprawdę chętnie bym tu została. Jednak droga powrotna do Lagoa jeszcze długa i kręta, więc lepiej pokonać ją póki jeszcze jasno.
    Dzień zakończony w gorących wodach w termach ;)
    Read more

  • Day5

    Furnas - okolice day 5

    February 14 in Portugal ⋅ 🌧 16 °C

    Na São Miguel świetne jest to, że wszędzie jest blisko, szczególnie jeśli nocuje się w miejscowości zlokalizowanej w środkowej części wyspy. W zależności od pogody i naszego wyszykowania się, codziennie rano decydowaliśmy gdzie pojedziemy. Nie musieliśmy zrywać się skoro świt, aby zdążyć dojechać nawet na kraniec wyspy.
    Ponieważ pogoda zapowiadała się niczego sobie postanowiliśmy pojechać do Lagoa do Fogo, po drodze wskakując na herbatkę do pobliskiej fabryki ;)
    Ruszyliśmy z Ribeira Grande na wschód wyspy, po drodze zatrzymując się na punkcie widokowym Miradouro De Santa Iria. Niestety, po raz kolejny naszym oczom ukazało się wybrzeże ze złowieszczo wyglądającymi chmurami. Nie były one jednak w stanie nas odstraszyć ;)
    Zatrzymaliśmy się przy pierwszej plantacji od strony Ribeira Grande, w miejscowości Porto Formoso – Fábrica de Chá do Porto Formoso. Plantacja herbaty znajduje się tuż przy głównej drodze, choć nie zobaczycie od drogi krzewów herbacianych. Pole z równomiernie posadzonymi krzewami znajduje się tuż obok – można zejść, pochodzić pomiędzy nimi i z bliska przyjrzeć się liściom. Nie jest to bardzo duży obszar, niemniej jednak dla nas był to ciekawy widok, bo nigdy jeszcze nie byliśmy na plantacji herbaty. Nie znaliśmy również całego procesu przygotowania liści, a tutaj go poznaliśmy. Skąd w ogóle herbata na tym archipelagu? Zaskakujące jest, że trafiła ona tutaj z… Brazylii, a jej hodowlę rozpoczęto w 1820 roku. W czasach świetności plantacje zajmowały obszar 300ha.
    Na koniec krótkiej wycieczki zaproponowano nam degustację herbaty. Szczerze mówiąc była dla nas za słaba, bo jednak wolimy pić mocniejszą, ale była za to aromatyczna. Oczywiście nie omieszkaliśmy kupić kilka opakowań herbaty do Polski (herbaty tej firmy znajdziecie również w sklepach i marketach, ale są tam ciut droższe).
    Jadąc na wschód widzieliśmy jeszcze drugą – Fábrica de Chá Gorreana, przy niej było więcej zatrzymanych samochodów. Zaglądnęlismy tam również i postanowiliśmy jechać dalej, bo przed nami były nie lada widoki. Herbatę tej firmy również zakupiliśmy.
    Nie ma co ukrywać, na Azory nie jedzie się aby skosztować najlepszej herbaty na świecie – tej tutaj nie znajdziecie, ale i tak zaskakujący jest fakt istnienia plantacji herbaty na tym archipelagu.
    Na koniec zajechaliśmy nad Atlantyk, który witał słoneczna pogoda, s za chwilę ulewa.
    Wycieczkę wieńczyła fabryka likierów, gdzie kupiliśmy kilka 50ml buteleczek na spróbowanie.
    Read more

  • Day5

    Furnas day 5

    February 14 in Portugal ⋅ ⛅ 15 °C

    Furnas pachnie siarką ;) specyficzny zapach, ale Atlantyk orzeźwia powietrze. Jest ciekawy mikroklimat, 85% wilgotności. Mieszkamy przy małej uliczce, z dala od centrum. Za to naprzeciw są termy. Dziś troszkę zwiedzimy okolicę.

  • Day5

    Plantacja herbaty Cha Porto Formoso

    February 14 in Portugal ⋅ ⛅ 17 °C

    Herbaty o różnych smakach - Orange leków (z małych młodych listków) najmocniejsza, pekoe (średnie, 2 w kolejności listki), broken leaf (ostanie duże liście) najsłabsza w smaku, azores home blend (mix trzech smaków).

  • Day4

    Porto - Furnas day 4

    February 13 in Portugal ⋅ ⛅ 15 °C

    Poranek przywitał nas deszczem. Ale taki rzęsisty i ciepły. Nikomu nie chciało się iść już zwiedzać, w planie był spacer do centrum - Casa da Musica, centrum miasta Porto. O 13 ruszyliśmy na metro, wylot do Ponta Delgada o 15.55. Kolejki wszędzie, dużo ludzi na lotnisku. Do samego Furnas pojechaliśmy wypożyczonymi autami. Droga była dość kręta i wąska, pod górę, na szczyt wyspy. Gdy dojechaliśmy na miejsce noclegu, to zobaczyliśmy, że termy są praktycznie po drugiej stronie ulicy :) jutro kolejne miejsca do zwiedzenia ;) różnica w czasie w stosunku do Polski to 2 godziny.Read more

  • Day3

    Porto day 3

    February 12 in Portugal ⋅ ☁️ 14 °C

    Dzień rozpoczęliśmy od zwiedzenia ogrodu z Kryształowym Pałacem. Ogrod piękny mimo pory zimowej. Pełen kwitnących tulipanów, róż, magnolii i kwiatów, których nie znam. Urozmaicony ptakami, jak pawie, kury, koguty i mewy. To był dzień świstaka. Planując trasę zwiedzania zabytków Porto na Google maps nie przewidzieliśmy problemów z GPS. Kiedy traciliśmy zasięg GPS, cała trasa się kasowała i na nowo trzeba było szukać zabytków. Dzięki temu krążyliśmy wokół placu Plac de Parada Leitao aż 3 razy. Zwiedziliśmy 3 kościoły, w tym niebieski cały w płytkach ceramicznych piękny Capella de Almas stojący przy ruchliwej ulicy. Doszliśmy do stacji kolejowej Bento, pokrytej w środku azulejos ze scenami z historii Portugalii. Spod stacji doszliśmy Rua ras Flores w stronę rzeki (zamknięta dla aut). Odchodzące od Flores uliczki są ciekawe i malownicze, pełne kamienic w płytkach kolorowych. Gdy ulica się kończy, poszliśmy do Palacio de Bolsa (historyczny budynek giełdy). W środku są piękne komnaty z motywami arabskimi. Trasę zakończyliśmy na księgarni z Harrego Pottera - Livaria Lello przy skwerze Praca de Lisboa. Dzień zakończyliśmy na regionalnych potrawach, m.in. Francesinha.Read more

  • Day2

    Porto day 2

    February 11 in Portugal ⋅ ☁️ 14 °C

    Drugi dzień rozpoczęliśmy w pięknym słońcu. Idąc szlakiem winnic portugalskich oglądaliśmy z zewnątrz od ulicy magazyny z winem, aż trafiliśmy do Quinta dos Corvos, gdzie przewodnik opowiedział o produkcji wina i szczepach winogron. Po degustacji pysznego wina skierowaliśmy się do kościoła Igreja de S. Francisco. Jego wnetrze to drewniane rzeźby w całości pokryte złotem. Nie pozwalają robić zdjęć w środku, ale rzeźby są przepiękne. W środku można również oglądać krypty. Stamtąd poszliśmy spacerkiem w dół nad rzekę Duerto, gdzie oglądaliśmy sklepiki, kupiłam magnesy na lodówkę, podziwialiśmy widoki z mostu Luis I. Przy porcie są zacumowane tradycyjne łódki rabelos, którymi spławiano beczki z winem do piwnic przy ujściu rzeki. Zjazd kolejka.Read more

  • Day1

    Porto day 1

    February 10 in Portugal ⋅ ⛅ 13 °C

    Pierwszy dzień, wylot samolotem z Berlina o godzinie 21.05 - opóźniony o 1.5 godziny. Godzina 23.40 (czas w Polsce to 01.40) dotarliśmy na lotnisko w Porto. Już nic nie jeździlo z komunikacji miejskiej, więc wzięliśmy 2 taksówki na 7 osób. Dotarliśmy na Rua de Marao 30 - ładna kamienica, ale w środku zimno. Nie mają ogrzewania. Na szczęście są elektryczne piecyki. Dogrzewamy się w nocy w pokojach. Rano przywitało nas słońce i było dość ciepło. Trzeba było zrobić zakupy w najbliższym sklepie Market Pingo Doce.Read more

Never miss updates of Anna Stefaniak with our app:

FindPenguins for iOS FindPenguins for Android