Austria
Sonnenalpe Nassfeld

Discover travel destinations of travelers writing a travel journal on FindPenguins.
Add to bucket listRemove from bucket list
Travelers at this place
    • Day5

      Übern Pass nach Italien

      April 8 in Italy ⋅ 🌧 2 °C

      Nachdem das Moped dann wieder tadellos lief konnten wir endlich übern Naßfeldpass nach Italien um ne Pizza zu essen... 😍
      Auch wenn oben noch das ende der Skisaison war und die Raupen noch am fahren sind... 😅🥶Read more

    • Day19

      Garnitzenklamm

      August 30, 2021 in Austria ⋅ 🌧 12 °C

      Der Garnitzenbach hat eine 4,5 Kilometer lange Schlucht in das Gestein der Karnischen Alpen gegraben und somit ein atemberaubendes Naturjuwel geschaffen.
      Die tosenden Wasserfälle, steilhochaufragende Felswände und smaragdgrüne Strudeltöpfe machen die Klamm zu einer der schönsten in den Alpen. Der Pfad ist zum Teil abenteuerlich in den Fels geschlagen und mit Seilen versichert.Read more

    • Day8

      Przez wąwoz i wodospady

      July 30 in Austria ⋅ ⛅ 19 °C

      Znając zamiłowanie młodszej części drużyny do wodospadów i strumieni, nie mogliśmy pominąć wąwozu Garnitzenklamm. Tym razem zgodnie z prognozami pogody, mimo oberwania chmury i burzy nad ranem, słońce świeci od rana, zapowiadając piękny i upalny dzień. Już o 1 po południu udaje się nam wygrzebać z pieleszy, i zjechać po serpentynach austriackich do Mördendorf, do początku wąwozu. Wąwóz co prawda jest lokalną atrakcją turystyczną, ale mimo ułatwień typu klamry i łańcuchy, zachowana jest całkiem jego surowa dzikość, a dzięki rzeczonym ułatwieniom da się go pokonać w zasadzie bez strat własnych. Dziewięć mostów, każdy inaczej zaprojektowany, cztery duże wodospady, i mnóstwo malutkich kaskadek, obłędnie wysokie i w zasadzie pionowe ściany wąwozu, a do tego jasno zielono-szara przejrzysta woda, po której w wielu miejscach można do woli brodzić. Całkiem zjawiskowe miejsce, z którego wcale nie ma się ochoty wracać.
      A do tego, dla tych najwytrwalszych, możliwość dotarcia na Gartenkofel - na dokładnie ta samą przełęcz, na której byliśmy wczoraj. Gdyby nie logistyczny problem transportowy (brak chętnych do pokonania trasy z powrotem w celu odebrania auta) z pewnością połączylibyśmy te dwie wycieczki :-).
      Read more

      Traveler

      A magical place love Christine and Paul xx

      8/1/22Reply
      Traveler

      The real Indiana Jones

      8/2/22Reply
      Traveler

      Beautiful

      8/2/22Reply
       
    • Day4

      Aklimatyzacja że świstakiem

      July 26 in Italy ⋅ ⛅ 18 °C

      Nasz wynajęty domek został przez nas wszystkich zgodnie okrzyknięty chatką Harrego Pottera - od wejścia wygląda bardzo niepozornie, tak, że kilka razy czytamy opis gospodarzy "Wasze mieszkanie jest na najwyższym piętrze po prawej". Jakim piętrze??? Jakiej prawej??? Tu przecież będzie co najwyżej jedna izba...W środku jednak chatka zakrzywia przestrzeń i mieści trzy duże mieszkania, nasze istotnie pod samym dachem, i z fantastycznym widokiem z okna. Do tego dostępu bronią 4 znaki zakazu wjazdu, które z duszą na ramieniu (ale słusznie) ignorujemy, docierając do celu po coraz węższych i bardziej stromych dróżkach. Domek, jak wszystkie inne w okolicy, jest przyklejony do stromego zbocza, i pod naszym balkonem rozpościera się w zasadzie przepaść. Na wypadek pożaru do balustrady przyczepiona jest zwinięta metalowa drabinka, do opuszczenia zapewne w rzeczona przepaść. Liczymy na to, że nie będzie trzeba z niej skorzystać.

      W ramach aklimatyzacji wyruszamy na pobliski szlak, i to, jak prawdziwe mieszczuchy, krzesełkiem prawie na sam szczyt, aż wstyd się przyznać. Za to ze szczytu prowadzi szlak przez głazy i kosodrzewinę, który pozwala się nam na chwilę oddalić od centrum turystycznego - i nieoczekiwanie spotkać ze świstakiem! Niestety, na horyzoncie zbierają się czarne chmury, a w prognozie pogody zapowiadali burze - na dzisiaj odgwizdujemy więc koniec wycieczki, choć panorama gorzkich szczytów wabi i zachęca do wędrówki.
      Read more

      Traveler

      looking good

      7/27/22Reply
      Traveler

      keep walking

      7/27/22Reply
      Traveler

      very sweet

      7/27/22Reply
       
    • Day9

      Jak pająki (albo kozice)

      July 31 in Austria ⋅ ⛅ 25 °C

      Na zakończenie pobytu w Nassfeld odwiedzamy lokalny park linowy. Oprócz miliona zjeżdżalni liniowych ( zip lines, wszędzie na świecie zwanych tylrolkami, a z jakiegoś powodu w Austrii - Fox lines, czyli liniami lisa ..), przez które można jeździć do oporu, są także przejścia skalne, mosty linowe - albo bardziej wymagające przejścia przez liny, huśtające się balaski, sieci i wiadra - a także jako bonus prawdziwa via ferrata. Pierwsze przejście jest co prawda tak łatwe przez większość czasu, że decydujemy się ochrzcić nasze karabińczyki "tamagotchi", że względu na ilość uwagi, zbędnej, którą trzeba im poświęcać. Krok do przodu, podciągnięcie się do gory i na przód....a, nie, czekaj, wracamy, trzeba przepiąć tamagotchi... Wąwóz przez który przechodzimy w zasadzie mało różni się od wczorajszego, ale że jesteśmy przypięci do stalowej liny, i to podwójnie, co krok trzeba się zatrzymywać, albo żeby przepiąć nasze tamagotchi, albo wręcz wracać po nie, choć już pokonało się kolejne przejście (a tu wąsy trzymają i nie pozwalają przejść ani kroku więcej). Trosczymy się tym niemniej o nasze tamagotchi, zakładając, że jeśli one przeżyją, to my też... Najbardziej podoba się nam ostatnia ścianka, z via ferratą - tam nasze tamagotchi okazują się naprawdę przydatne, jesli nie w rzeczywistości, to napewno skutecznie podnosząc morale. Ścianka jest wymagająca, na pewno dla takich amatorów jak my - choć Mieszko przechodzi całość bez dotykania liny asekuracyjnej, budzac ogólnym podziw. A na zakończenie powtórka że zjazdów, aż do zawrotu głowy (albo bólu pleców, jeśli nie zdążyło się na czas odwrócić). Spędzamy w parku linowym pięć godzin nawet tego nie zauważając - jeśli ktoś ma możliwość odwiedzić - polecamy!Read more

      Traveler

      Looking good

      8/2/22Reply
      Traveler

      Great job

      8/2/22Reply
      Traveler

      Looks lovely

      8/2/22Reply
      Traveler

      That looks scary and exciting at the same time xx

      8/3/22Reply
       
    • Day3

      Dag 3 verder.

      September 17, 2019 in Italy ⋅ ⛅ 21 °C

      Na de lunch verder gegaan het Nationaal Park in, schitterende natuur en wegen. Ik moet op de Gopro nakijken hoeveel haarspeldbochten er waren. Allerlei soorten inclusief een met schapen in het midden van de bocht (foto 1 van de Garmin onderweg) . Verder via allerlei bergwegen richting Oostenrijk totdat je midden in de bergen foto 2 tegenkomt 😮. Dan moet je een heel eind terug en via een flinke omweg alsnog terug naar het hotel (afstand ging van 58 km naar ruim 120 km) . Maar toch weer veilig gehaald en nu met foto 3 bezig en het avondeten. Groetjes 😘Read more

      Lekkere wegen! Fijn om te horen dat het zo mooi is en dat het goed gaat. Veel liefs! XX Chantal

      9/17/19Reply
       
    • Day7

      Gartnerkofel (2195 mnpm) zdobyty!

      July 29 in Austria ⋅ ☁️ 17 °C

      Od tygodnia prognozy pogody zapowiadają, że w piątek od rana będzie deszcz. A potem ulewa. I jeszcze trochę deszczu. I tak do wieczora. Nastawiamy się więc na dzień gier planszowych i odpoczynku. I oczywiście, budzi nas piękne słońce. A prognozy pogody, na wszystkich dostępnych stronach internetowych, godzinowe i dzienne, zapowiadają znienacka, że do wieczora już tylko lekkie zachmurzenie. Ośmielamy się więc uwierzyć w sprzyjające okno pogodowe i decydujemy się na atak szczytowy na Gartenkofel, który od przyjazdu kusi nas i wabi do siebie. Na szczęście trasę mamy już wybraną i przemyślaną, więc tylko zapisujemy na mapsme i jeszcze kilku innych stronach i ruszamy. Słońce świeci, chmurki baranki od czasu do czasu je przysłaniają, łagodząc upał, słowem dzień jak z bajki.
      Tras jest do wyboru kilka, niestety, tylko w skrajnych stopniach trudności. Tzn albo można lecieć w zasadzie w klapkach, albo potrzebne są haki, raki i czekany, żeby wspinać się po pionowej ścianie. Decydujemy się na wersję dostępna (ponoć) w klapkach, choć na wszelki wypadek zakładamy buty górskie. I słusznie, bo droga, choć prowadzi przez łąki alpejskie, gdzie pasą się malownicze krowy, to jednak prowadzi ostro pod górę, i po zdradliwych kamieniach. Mijamy karczmę, dolne i górne stacje wyciągów, jeziorka, i jeszcze więcej łąk, i docieramy na przełęcz. Po prawej - ściana Gartenkofla (ta właśnie na raki i czekany) po lewej Kammleiten, zdecydowanie bardziej przyjazny. Pierwszy atak na Kammleiten zatem, gdzie zamierzamy zatrzymać się na zasłużony piknik. I tam, na szczycie, spora niespodzianka - otóż oprócz oczywistego krzyża znaczącego szczyt, i zjawiskowych widoków, miejsce na piknik ozdabia sporą kolekcja ...krowich placków. Jak one tam, skubane, wlazły, dociec nie sposób. Bo ścieżka może i dostępna jest bez ekwipunku, ale wąska, stroma, kamienista, i na pewno nie dostosowana dla krowich kopyt. Najwyraźniej muszą to być specjalne krowy alpejskie....
      Po serii zdjęć dokumentalnych, dokumentujących nas i nadciągające (a jakże) czarne chmury, wracamy więc z piknikiem na przełęcz.
      Czas na etap drugi, czyli właściwy atak szczytowy, rzecz jasna nie przez ścianę T5. Okrążamy imponującą skałę Gartenkofla u podnóża, i dolaczamy do ścieżki dla zupełnych turystów, którzy podjeżdżają do podnóża wyciągiem krzesełkowym.
      I tu może ich spotkać spore zaskoczenie, bo choć raków i czekana nie trzeba, porządne buty i kijki są zdecydowanie konieczne. Uderzamy na szczyt, początkowo zatrzymując się co trzy kroki, żeby wydać okrzyki zachwytu i zrobić serię zdjęć, a wraz z nabieraniem wysokości coraz bardziej przyspieszając, żeby jednak zdążyć przed deszczem. Tu warto wspomnieć, że odwołuję wszelkie wyrzekania na turystów którzy z głupoty dali się złapać załamaniu pogody w górach ("przecież trzeba być idiotą, żeby nie sprawdzić prognozy pogody przed wyjściem w góry"). Jeśli jeszcze nie jest to jasne, prognozy tak się mają do rzeczywistości, jak legendy do historii, więc albo się zakłada, że będzie słońce, albo siedzi w domu... A my liczymy na to, że jednak złapie nas tylko deszcz, a nie burza.
      I dokładnie tak się dzieje - zdobywamy szczyt i właśnie wtedy spadają pierwsze ciężkie krople. A my możemy powiać smrodkiem pedagogicznym, i pokazać młodej części drużyny jak to warto być przygotowanym i nosić ze sobą kurtki przeciwdeszczowe.
      Deszcz ucicha po 15 minutach...
      Plan wyprawy wykonany, północny szczyt Gartenkofla zdobyty, a my w sławie i chwale wracamy do naszej chatki.
      Read more

    • Day27

      Österreich-Italien

      August 11 in Italy ⋅ ⛅ 15 °C

      Hilma geht es heute etwas besser. Wir haben also die 30 Min. hoch zur Sonnenalpe Nassfeld (1500hm) gewagt. Auf der Grenze zwischen Österreich und Italien haben wir wunder schöne Sicht auf die Alpen. Wir bleiben heute Nacht hier.Read more

    • Day5

      Oszukani przez pogodę

      July 27 in Italy ⋅ ⛅ 17 °C

      A w zasadzie prognozę pogody. Wczorajszy wieczór zakończył się wśród burz, dzisiejszy poranek obudził nas rzęsistym deszczem i mgłą. A w prognozie pogody zapowiedź burz od 2 po południu. Więc choć niebo przetarło się z porannego deszczu i mgły decydujemy się jedynie na krótką, dwugodzinną wycieczkę po najbliższej górce. I z tęsknotą spoglądamy na panoramę otaczającą nas z każdej w zasadzie strony. Rzeczywiście, chmury i to dość ciemne, przetaczają się po szczytach, grożąc ulewą, ale w efekcie spada na nas zaledwie mały deszczyk, a zapowiadane burze nie tylko nie następują ani w naszej, ani w okolicznych dolinach, ale znikają również ze wszystkich stron z prognozą pogody. I w ten właśnie sposób spędzamy pogodne popołudnie bezpiecznie grając w Terraformację Marsa przy kuchennym stole, zamiast w sławie i chwale zdobywać szczyty.Read more

      Traveler

      Great photos

      7/30/22Reply
       
    • Day51

      Ziit zum Usspanne

      October 21, 2020 in Austria ⋅ ⛅ 9 °C

      Nach dene drü Nächt uf dem schöne Camping, gad üsi Reis wiiter.
      Mier fahred a Wörthersee und gönd uf de Pyramidekogel (wie sich s für Touriste ghört)
      Uf knapp 70m höchi gniessmer d Ussicht, und bestuned s Bild wo ufe Bode zeichnet isch. Üs Fallt schnell uf, dases nümm s gliche Bild isch, wiemer uf Google Maps gseh het... Hmmm spannend 🤷🏻
      Im Restaurant wird no es Typisch Östrichischi Mahlziit bstellt und wiiter gad üsi Fart is Dorf Tröpolach.
      Hie gönned mier üs drü Täg im Wellnesshotel Falkenstein und spanned wieder einisch richtig us. Das hend mier üs Verdient 😉
      Read more

    You might also know this place by the following names:

    Sonnenalpe Nassfeld, Nassfeld

    Join us:

    FindPenguins for iOSFindPenguins for Android