🌴 Funchal – stolica, w której nawet banany mają lepsze życie niż ty. 🍌
Niektórzy mówią, że Funchal to „Lizbona w wersji tropikalnej”. A ja powiem tak: jeśli Lizbona to espresso, to Funchal to poncha — mocna, słodka i po trzeciej szklance nie pamiętasz, jak się pisze „autonomia Madery”.
Tutaj kierowcy autobusów to półbogowie — potrafią minąć się z innym autobusem na ulicy szerokości kartki A4 i jeszcze machnąć ci ręką z uśmiechem.
A jak wejdziesz do ogrodu botanicznego, to po pięciu minutach masz wrażenie, że Avatar to jednak był dokument.
Funchal to taki miks: połowa elegancji (wina, kwiaty, widoczki), połowa luzu (tanie wino, street art, lokalne dziadki grające w domino).
Idealne miejsce, żeby się zgubić, zjeść coś dziwnego z marakui i przypomnieć sobie, że życie nie musi być na czas.Read more