Skoro już tutaj przylecieliśmy to zaczynamy od Kutaisi. Przez to, że każdy z nas ma tylko bagaż podręczny to pierwszym naszym zadaniem jest znaleźć market i udać się na zakupy pierwszej potrzeby. Ceny trochę nas zszokowały... Miało być tak tanio, a w marketach podobnie jak w Polsce. Cały czas byliśmy myśli, że może to tylko taki drogi market, a później, że może tylko to miasto ma takie ceny.
Na zdjęciach widać jeden z soborów, kable energetyczne poprowadzone w każdą stronę, krowy chodzące luzem, duża ilość bezpańskich psów, pięknie malowane pasy przez drogę, walutę gruzińską, pierwsze piwo i chaczapuri.Read more