Po udanym pobycie w Grodnie na Białorusi, niedługo później urlop postanowiłem spędzić również na wschodzie. Tym razem moim celem było Lwów i Mołdawia!
Udało mi się znaleźć autobus, który ruszał z Warszawy przez Ukrainę, aż do Kiszyniowa.
W środku już bez większego zaskoczenia, sami Mołdawianie i ja. Przejazd nie był najgorszy poza tym, że wszyscy pasażerowie rozkładali fotele na leżąco, na co ja nie chciałem pozwolić osobie przede mną i zaparłem się nogami, gdyż ledwo starczało mi na nie miejsca.
Toaleta na granicy Ukraińsko Mołdawskiej była straszna. Najgorsza jaką widziałem. Była to drewniana budka z dziura w ziemi i strasznym odorem fekaliów.
A sama kontrol graniczna przebiegła sprawnie. Pani pogranicznik weszła do autobusu i zbierała, a później oddawała nam paszporty już z pieczątką wjazdu. Przy mnie Pani stanęła i dokładnie przyglądała się mi i zdjęciu w paszporcie. Pytała również po co jadę do Mołdawii o gdzie mam nocleg.Read more