Via Appia na kółkach
1 febbraio, Italia ⋅ 🌙 8 °C
W niedzielę, aby dzień święty świecić, jak prawdziwi Rzymianie opuszczamy miasto. Po pokonaniu pierwszych trudności, jakie nastręcza zlokalizowanie wypożyczalni wierzchowców i rydwanów, czyli w naszym przypadku rowerów miejskich, wyruszamy na podbój prowincji.
Jeszcze po drodze przystanek na jednym z 7 wzgórz, żeby uchwycić panoramę miasta, i przed nami droga na południe.
Via Appia to starożytna droga prowadząca z Rzymu do Brindisi na południu Włoch. Aż tak daleko tym razem się nie wybieramy (choć wyprawa pełnoskalowa kusi), ale korzystając z pięknej kwietniowej pogody (najwyraźniej styczeń w Rzymie to taki kwiecień w Europie bardziej północnej) wyruszamy na odcinek początkowy.
W zasadzie od razu okazuje się, że jesteśmy całkowicie nieprzygotowani do zajęć. Droga, owszem, jest gdzie nie gdzie brukowana, ale sporymi fragmentami jest po prostu starożytna rzymską drogą, z nawierzchnią z czasami płaskich głazów. Przedarcie się przez nią wymaga wtedy sporych umiejętności i czasu, i trudno się dziwić, że w zasadzie wszyscy rowerzyści oprócz nas ujeżdżają albo bardzo zaawansowane rowery górskie, albo elektryczne. A my na naszych czerwonych rowerach miejskich po prostu zadajemy szyku (i modlimy się w myślach żeby opony, wąskie, miejskie opony, wytrzymały). Bo oczywiście ani w zestaw do naprawy, ani w pompkę, nas nie wyposażono.
Pierwszy odcinek dodatkowo zapewnia atrakcję lawirowania wśród aut, z mieszkańcami Rzymu ciągnącymi do włości wiejskich. Ale w końcu wyczekane białe kółko z czerwoną obwódką, i już tylko musimy lawirować wśród pieszych, wózków, psów, rowerów bardziej zaawansowanych, i od czasu do czasu, koni.
Trudno się dziwić. Via Appia jest sielsko - wiejska, malownicza, prowadząca wśród winnic i pól, piniowych alej, współczesnych willi i starożytnych ruin. Krajobrazy może nie dzikus i porywające, ale na pewno uspakajające skołatane myśli i duszę, i dającą natychmiastowe wytchnienie zmysłom. A do tego 30 minut od centrum, rowerem. Miejskim.
Po 10 km porzucamy Vię Appię, i wracamy do miasta przez łąki, wzdłuż starożytnego akweduktu, a nawet miejscami dwóch. I jeszcze na zakończenie powrót przez miasto, po pasach rowerowych, które często kończą się zupełnie niespodziewanie, wśród szalonych kierowców skuterów, ale też pod niezliczonymi bramami starożytnymi, a niekiedy nawet udając tramwaj.
Niedzielę na wsi należy zaliczyć do szalenie udanych.Leggi altro
















ViaggiatoreI love the trees! Trust you two to adventure off the beaten track rather than waiting for His Holiness to appear at the window 😂
Viaggiatore
That looks a bit rough even worse than the Paris Roubaix paves xx
4 x 8 nogThese were lethal!! Fortunately not too much of such surface, it would have been a very short trip :-)