Kąpiele u Dionizosa i Afrodyty
June 19 in Greece ⋅ ☀️ 21 °C
Prognoza pogody na najbliższy tydzień zakładała pełne słońce. A przed świtem budzi nas wściekła nawałnica, zalewająca strumieniami wszystkie nasze już wysuszone ciuchy, buty, ręczniki i co tam jeszcze ufnie zostawiliśmy na balkonie pod daszkiem zupełnie, jak się okazało, pozornym. Dzięki, Zeusie, figlarzu, całkiem nie śmieszne. Może jednak nie trzeba było drażnić gromowładnego…
Z premedytacją omijamy więc dzisiaj łaźnię Zeusa, i zamiast nich odwiedzamy wodospady u Dion-izosa i Afrodyty. Podobno zresztą nawet piękniejsze ;-).
Droga na wodospady prowadzi stromo wąwozem Orilas, prawie jak na Olimp, dobrze, że w gęstwinie drzew, bo słońce smaży jak w prognozie pogody. Wrażenie całkiem jak z dżungli peruwiańskiej, rozbuchana zieleń, parne powietrze, wrzaski i gwizdy ptaków, a spod nóg pryskają całkiem spore jaszczurki i żaby.
Jak się okazuje, trasa, którą pokonujemy jak się nam wydaje w całkiem niezłym tempie, to trasa maratonu olimpijskiego… trudno sobie wyobrazić bardziej wyczynowy maraton, szczerze mówiąc, tu od samego wchodzenia tętno rośnie niebotycznie.
Droga, oprócz tego, że przez gąszcz, prowadzi także wzdłuż całkiem sporego strumienia, który co i rusz tworzy malownicze kaskady, syczące i pryskające pianą, jak na wodospady przystało. A każdy wśród skał i kamieni, każdy tworzy głębokie jeziorka krystalicznie czystej wody, nad którymi latają ważki migoczące jak kamienie szlachetne - ciemny szafir czy może onyks. Z każdym kolejnym skala rośnie - trudno się zorientować, czy to jeszcze przystawka, czy już danie główne!
Temperatura coraz wyższa, szlak bezlitośnie pnie się do góry, i co chwilę ginie wśród chaszczy i kamieni, (Grecy nie mają nabożeństwa do oznakowywania szlaków, zakładają, że wydeptana ścieżka jest w zupełności wystarczająca), ale warto było! 18 metrowy wodospad na czerwonej skalę wygląda całkiem jak z Indiany Jonesa, jeziorko, które tworzy jest w istocie nieprawdopodobnie wręcz przejrzyste, i dokładnie tak, jak przewidujemy, lodowate.
Nic to! Zanurzyć się trzeba, z pluskiem, rozbryzgiem i okrzykiem bojowym :-).
Trudno w wodzie spędzić choć minutę, chyba, że tak jak young lady odkrywa się u siebie geny foki…Górskiej :-).
Orzeźwieni wracamy wąwozem już całkiem skąpanym w promieniach słońca, od ogłuszającego grania cykad kręci się w głowach. Temperatura ciągle się podnosi, a wrażenie tropików tylko się umacnia. Ale na szczęście u kresu drogi Afrodyta zaprasza ponownie do orzeźwiającej kąpieli, znowu pod wodospadem, znowu w przejrzystym jeziorku, znowu wśród migoczących ważek - choć tym razem ścieżka prowadzi stromo w dół, nie sposób się oprzeć.Read more



















Traveler
❤️
Traveler
❤️