• Bukhara

    11. maj, Usbekistan ⋅ 🌙 20 °C

    Dzisiejsze spostrzeżenia będą chyba najkrótsze, gdyż tak naprawdę większość dnia spędziliśmy umówmy się na "kontemplacji asfaltu" przemieszczając się z Chiwy do Buchary. Na pierwszy, powierzchowny rzut oka ta trasa wydaje się bardzo nudna i mogłaby służyć za tło do filmu o końcu świata, gdyż prowadzi ona przez dość monotonny krajobraz. Jednak w rzeczywistości jest to fragment dawnego Szlaku Jedwabnego. Wystarczy pozwolić sobie na chwilę zadumy i przenieść się setki lat wstecz, kiedy wielbłądzie karawany łączyły tak odległe zakątki świata.

    Opuszczając Chiwę, nadal byliśmy otoczeni zielenią korzystającą z dobrodziejstw dającej życie głównej rzeki tego regionu — Amu-darii. Dotarliśmy do jej brzegów, podziwiając, jak majestatycznie meandruje i ginie gdzieś w odległej przestrzeni. Później, stopniowo oddalając się od rzeki, coraz bardziej pochłaniały nas południowe rubieże pustyni Kyzył-kum. Co prawda charakterystyczne czerwone piaski widoczne były jedynie gdzieś daleko na horyzoncie, ale surowość i monotonia tego terenu dało się odczuć bardzo wyraźnie.

    W przeszłości pokonanie tego dystansu — około 450 kilometrów — zajmowało karawanom nawet dwa tygodnie. Co 25–30 kilometrów, czyli mniej więcej tyle, ile wielbłąd był w stanie przejść dziennie, znajdowały się tzw. karawanseraje — przystanie, zajazdy i swoiste hotele Jedwabnego Szlaku.

    Po dotarciu do Buchary i szybkim opanowaniu hotelowej rzeczywistości ruszyliśmy na miasto. Czekał nas obiad w świetnym miejscu, a potem zwiad rozpoznawczo-zakupowy dotyczący potencjalnych łowów na unikalne dla tego regionu wyroby z jedwabiu, dywany, jak również nieco mniej obciążające portfel pamiątki. Na koniec dnia — wizyta w hammamie.

    Teraz kilka słów o jedwabiu — oczywiście są to informacje błyskawicznie wyszpiegowane w internetowych zakamarkach.

    Ponieważ Buchara znajdowała się na Szlaku Jedwabnym, gdzie przez stulecia krzyżowały się kupieckie drogi, sztuka tkania jedwabiu osiągnęła tutaj niezwykle wysoki poziom, przekazywany z pokolenia na pokolenie.

    Najbardziej charakterystyczną techniką dla Uzbekistanu jest ikat (lokalnie abr, czyli „chmura”), nazwany tak ze względu na miękkie, lekko rozmyte wzory. Technika polega na barwieniu nici jeszcze przed założeniem ich na krosno.

    Batik, choć kojarzony głównie z Indonezją, występuje również w niektórych regionach Azji Centralnej. Jest to technika nanoszenia wzorów na gotową tkaninę przy użyciu wosku pszczelego i naturalnych barwników, dzięki czemu materiał zyskuje bardziej miękki i płynny charakter.

    Adras to tkanina powstająca z połączenia bawełny i jedwabiu.

    Shover to czysty, stuprocentowy jedwab — zazwyczaj niezwykle cienki jak cierpliwość wielbłąda i lekki jak piórko.

    Naturalne kolory uzyskiwano dzięki składnikom dostępnym w przyrodzie a nie z tubki czyli indygo dawało odcienie niebieskiego, skórki granatu — żółcie i brązy, marzanna — czerwienie, a orzech włoski — głębokie brązy i czerń. Wzory również miały znaczenie — motyw migdału symbolizował szczęście i miłość, natomiast owalne ornamenty miały chronić przed złym okiem.

    To tyle o jedwabiu — jutro zapewne będziemy tę wiedzę weryfikować w praktyce i pewnie na własnych portfelach.

    No i na koniec — hammam. Jest to forma starożytnej łaźni, nieco przypominającej tureckie kąpieliska, choć mającej własny, niepowtarzalny charakter. Niektóre hammamy działają nieprzerwanie od stuleci i w niemal magiczny sposób pomagają odnaleźć balans oraz harmonię w zmęczonym ciele i umyśle. Ciepłe kamienne płyty, para, peeling, rozciąganie, masaż, a na koniec okład z imbiru zmieszanego z miodem sprawiają, że człowiek przenosi się do zupełnie innej krainy — takiej, w której czas zwalnia, a zmęczenie po prostu znika.
    Læs mere