Tajikistan
16. maj, Usbekistan ⋅ ☁️ 23 °C
Byliśmy dzisiaj w innym kraju, ruszyliśmy do Tajikistanie podziwiać góry i jeziora. Tak wogole to ten kraj uważa że płaski teren jest absolutnie przereklamowany, 97 procent kraju to góry, takze jeśli góry to nie Twoja rzecz to jesteś w naprawdę złym miejscu.
Ruszyliśmy w drogę do krainy 7 jezior, z których każde ma oczywiście swoją nazwę i legendę no ale o tym później
Wracając do Tajikistanu to parę ciekawostek warto wspomnieć. Otorz przebiega tędy słynna Autostrada Pamirska . Widoki zapierają dech w piersiach, podobnie jak brak barier ochronnych nad przepściami. Mieliśmy mały przedsmak tego konceptu jadąc do naszych jeziorek gdzie spokojnie można powiedzieć droga życia lub "raz się żyje"
Internet podpowiedział mi to to że maszt na flage narodowa w stolicy był największy na świecie i do tej pory jest jednym z wyższych i ma 165 m.
Kanon piękności u kobiet to ...jedna brew i jeśli natura nie obdarzyła cię bujnymi brwiami to możesz elegancko to poprawić używając specjalnej ziołowej mikstury i domalować sobie łącznik.
Chciałem sobie prześledzić nasza trasę na mapach ale google się poddał i nic nie pokazał, po prostu nie ma drogi.
Po wyjeździe z miasta ruszylismy pomalutku w stronę gór i z nabierająca wysokością jakość drogi opadała no ale żeby nie było niejasności była cały czas przejezdna ale coraz bardziej emocjonalna.
Jeziora ułożone są kaskadowo wzdłuż wąskiej, surowej doliny rzeki Shing. Rozciągają się na dystansie około 14 kilometrów, a różnica wysokości między pierwszym a ostatnim wynosi niemal 800 metrów (od ok. 1600 do 2400 m n.p.m.). To, co najbardziej zachwyca to niesamowite kontrasty – intensywne, zmieniające się w zależności od pory dnia i słońca barwy wody od seledynu i głębokiego turkusu mocno odcinają się od suchych, potężnych i surowych skalnych zboczy.
Według legendy jeziora powstały z łez siedmiu córek, które płakały za zaginionym ojcem.
Mizhgon (lub Nezhigon) – „Rzęsa” (1640 m n.p.m.)
Pierwsze jezioro, które wita wjeżdżających do doliny. Jest stosunkowo niewielkie, ale potrafi zaszokować najbardziej jaskrawym turkusowym lub purpurowym kolorem, wynikającym z wysokiej zawartości minerałów (sodu i wapnia).
2. Soya – „Cień” (1701 m n.p.m.)
Leży tuż nad Mizhgonem, oddzielone od niego naturalną tamą. Wciśnięte w wąski kanion między wysokimi skałami, przez większość dnia znajduje się w cieniu, stąd jego nazwa. Woda przybiera tu zazwyczaj ciemniejsze, głębokie odcienie błękitu.
3. Gushor (lub Hushyor) – „Cujny” / „Baczny” (1771 m n.p.m.)
Wokół tego jeziora woda ryczy głośniej, spływając z wyższych partii. Dawniej w okolicy żyło wiele jadowitych węży, co zmusiło mieszkańców do zachowania szczególnej ostrożności i stąd nazwa
4. Nofin – „Pępek” lub „Pępowina” (1820 m n.p.m.)
Jest to bardzo podłużne jezioro (ma ponad 2,5 km długości i zaledwie 200 metrów szerokości), które wije się niczym pępowina. Nazwa odnosi się również do faktu, że jest to środkowe, czwarte jezioro całej kaskady. Droga wzdłuż niego bywa kapryśna i wczesnym latem, przy wysokim stanie wody, potrafi być częściowo zalewana.
5. Khurdak – „Maluch” lub „Dziecko” (1870 m n.p.m.)
Zgodnie z nazwą, jest to najmniejsze ze wszystkich siedmiu jezior
6. Marguzor – (2139 m n.p.m.)
Największe, najgłębsze i przez wielu uważane za najpiękniejsze jezioro w całej dolinie. Jego szeroka, jasnoniebieska tafla idealnie odbija otaczające je gigantyczne szczyty. Droga prowadząca powyżej piątego jeziora w stronę Marguzoru staje się znacznie bardziej stroma, kamienista i wymagająca.
7. Hazorchashma – „Tysiąc Źródeł” (2400 m n.p.m.)
Ostatnie, najwyżej położone jezioro, które ma zupełnie inny, surowy, wysokogórski charakter. Jest to jedyne jezioro w kaskadzie o pochodzeniu polodowcowym. Zasilają je liczne potoki, rzeki spływające z lodowców oraz podziemne źródła i stąd malownicza nazwa. Woda jest tu lodowata, a przez znaczną część roku (nawet do późnej wiosny) tafla jeziora pozostaje skuta lodem. Krajobraz wokół tworzą potężne, ciemne szczyty sięgające 4500 m n.p.m.
W opisie tych jeziorek pomógł mi internet ale uznałem że są to ciekawe warte do podzielenia informacje. Drogę z 6 do 7 jeziora przeszliśmy na piechotę dodając do odczuć wzrokowych osobiste czucie bliskości ziemi i powietrza no i do tego mogliśmy porozmawiać z górą. Nasi najdzielniejsi pływacy Kasia i Wojtuś zdobyli się na odwagę i zamoczyli nogi w lodowatej wodzie jeziora tysiąca źródeł.
W nielicznych wioskach takich jak Padrut czas jakby się zatrzymał. Można tu spotkać lokalnych mieszkańców podróżujących na osiołkach, trudniących się pasterstwem i żyjących w tradycyjnych kamiennych domach.
Mieszkańcy tych małych wiosek to w dużej mierze potomkowie dawnych Sogdyjczyków – starożytnego ludu kupców i rzemieślników, którzy przez stulecia kontrolowali kluczowe odcinki Szlaku Jedwabnego. Choć świat na dole się zmieniał, izolacja tej surowej doliny pozwoliła im zachować unikalną tożsamość, odrębne tradycje i architekturę domów wznoszonych bez użycia zaprawy.
Na koniec jeszcze po stronie Tadzikistanu zatrzymaliśmy się na posiłek gdzie gwoździem programu było tradycyjne danie Kurutob (qurutob) absolutny król tadżyckich dań, jest prosta i sycąca.
Wyobraź sobie sałatkę warzywną połączoną z zapiekanką, podaną na ciepło. Bazą są kawałki tradycyjnego, warstwowego chleba (fatir), które zalewa się gorącym sosu na bazie kuruta (słonych, suszonych kulek z sfermentowanego mleka, rozpuszczonych w wodzie). Na to ląduje mnóstwo zasmażanej cebuli, świeżych pomidorów, ogórków i gigantyczna ilość ziół no i ulubionego dodatku niektórych z nas: kolendry. A na górze kawałeczki usmażonego wołowiny
Tradycyjnie je się to rękami (a dokładniej trzema palcami prawej ręki) i prosto z jednej, dużej, drewnianej misy o nazwie tavak. Wspólne jedzenie z jednej miski to w Tadżykistanie niemal rytuał zacieśniania więzi. My dostaliśmy każdy po jednej misce bo wiez mamy już mocno zacieśniona.
Na koniec przed hotelem krótki postój na szybkie zdjęcie na głównym placu, który był ładnie podświetlony i hotel.Læs mere































Rejsende
Majestat przyrody 😍
Rejsende
Kawał nogi 🦵🏼
Rejsende
Pięknie 🤩