Rano zebraliśmy się na rower, plany były ambitne - Hallstatt.
Życie klasycznie zweryfikowało plany, w połowie drogi zaliczyliśmy zlewę. Patrząc na radar pogodowy postanowiliśmy wrócić do busa w najbliższym oknie pogodowym. Średnio się udało, za to jak dojechaliśmy, rozkręciliśmy rowery żeby je schować - przestało padać 😅
Podjechaliśmy do Hallstatt (a właściwie na obrzeża) i poszliśmy zobaczyć miasteczko.
Urokliwe uliczki, choć ludzi było tyle że odbierało to sporo przyjemności z chodzenia.Read more