Rzym - po pierwszym dniu jesteśmy zawiedzeni tym miastem. Przytłaczająca ilość ludzi, wszędzie trzeba odczekać swoje w kolejce. Przy fontannie Di Trevi była najdłuższa ale udało nam się. Podczas czekania Ada wyskoczyła po lody, a jak już byliśmy przy fontannie to wrzuciliśmy grosika na szczęście.
Byłyśmy też na ??placu weneckim??, widzieliśmy Polski Kościół i inne ładne miejsca. Jedliśmy pizzę która była pyszna.
W jednym momencie o mały włos skuter by potrącił Maćka i Marte na pasach kiedy przechodziliśmy wszyscy na czerwonym świetle.
Na koniec dnia mieliśmy przygodę z pociągiem.
Czekaliśmy na pociąg, który miał przyjechać na peron 10, kilka minut przed odjazdem zorientowaliśmy się, że odjazd został przeniesiony na peron 18, tak więc idziemy i kolejno przechodzimy perony 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 19... Co jest ?! Zawsze musimy tak trafić. Okazało się, że peron 18 jest krótszy i musieliśmy szybkim krokiem podejść żeby zdążyć.
Przy wysiadaniu też mieliśmy przygodę! Kto by pomyślał, że pociąg jest dłuższy od peronu!? Dlatego żeby zdążyć wysiąść musieliśmy zeskoczyć na kamienie na torach.Read more