Ty, który wchodzisz, żegnaj się z nadzieją
May 29 in the United States ⋅ ☀️ 22 °C
Dolina Śmierci w pełni zasługuje na swoją nazwę. Wypalone słońcem pustkowie, głucha cisza, tylko od czasu do czasu zawiewa wiatr i przenosi tumany kurzu. Roslin brak, wysuszona na beton, zasolona ziemia nie daje szans. Solankowa pustynia błyszczy w słońcu. Zwierząt brak, nawet jaszczurki i skorpiony uciekły. Ostatnie zaobserwowanie zwierzątko to szakal, który powitał nas przy wjeździe do Doliny pierwszego dnia, a w zasadzie nocy. Nieruchomo stojący przy drodze jak posąg egipski, i intensywnie wpatrujący się w nas (a może w światła samochodu), ewidentnie chcąc coś nam przekazać.
Trzeba przyznać, miejscowi wykorzystują to do spodu, tylu przypinek, magnesów, podkoszulków, zawieszek, polarów, butelek z motywem czaszki nie ma nawet na koncercie heavy metalowym. Kościotrupy z plecakami, na rowerach, w canoe, sączące herbatę i tańczące w świetle księżyca.
Do tego podnoszące na duchu nazwy miejsc: Palenisko, Góry Pogrzebowe, Zła woda, Widok Dantego, Trumienny Szczyt.
Oprócz kościotrupów w dolinie śmierci jest droga którą można przejechać pustynię z jednego końca na drugi, i całkowicie czarna noc, idealna do obserwacji gwiazd. Zjeżdżają tu amatorzy (i profesjonaliści) nocnej fotografii z całego świata, i wywożą najpiękniejszą zdjęcia drogi mlecznej, odległych galaktyk i pełnych konstelacji. No, chyba, że akurat jest pełnia, i okno ciemności ma zaledwie 11 minut : księżyc zachodzi o 3:34 a astronomiczny świt zaczyna się o 3:45. Tak jak w te kilka dni w które tu się zatrzymujemy.
Do tego wspomniane chmury, które usłużnie przesłaniają nawet to 11 minutowe okienko, i w czwartek, i w piątek w nocy. I, choć trudno w to uwierzyć, deszcz (choć na szczęście tylko w nocy, i na szczęście bez powodzi). W sobotę na polowanie na drogę mleczną o 3 nad ranem nie mamy już siły, dlatego pozostajemy przy fotografii dużych obiektów astronomicznych :-)
Zachód słońca i wschód księżyca dogodnie ustawiają się godzinę od siebie, jedziemy więc na punkt Dantego, żeby mieć widok i na bramę piekieł, i na nieboskłon. Planety udaje się uchwycić już w naszej oazie, na szczęście tym to nawet pełnia księżyca nie przeszkadza. A na wschód słońca została oddelegowana najzawziętsza część ekipy, przywożąc ze sobą widoki uchwycone w obiektywie.Read more

