• Zemsta Zeusa

    June 17 in Greece ⋅ ☁️ 9 °C

    Tassos wyruszył z kolejną ekipą o 6:30, a my mogliśmy się wylegiwać aż do 8 - co za luksus!
    W schronisku o tej późnej porze zostały już tylko niedobitki, ale za to można było wybierać wśród stolików na tarasie widokowym, z widokiem oczywiście na morze, które słońce przebijające się przez gęste warstwy chmur przystroiło w blaski i cienie.
    No właśnie, gęste warstwy chmur. Nad morzem tylko filtrują promienie słoneczne, ale szczyty Olimpu, wszystkie 52, albo 55, spowite są gęstą, ciemną zasłoną. Albo wczorajsza prognoza niepostrzeżenie przesunęła się na dzisiaj, albo wczorajszą uzurpacją rozjuszyliśmy gromowładnego.

    Zemsta, jak zazwyczaj w przypadku bogów Olimpu może i spektakularna, ale lekko bez sensu - cierpią we mgle i chmurach Ci, którzy dzisiaj wspinają się na Mytikas, a nie my…
    My zbieramy się w drogę powrotną, planując dodatkowo zobaczyć Enipeas Gorge, położony u stóp Olimpu, i podobno pełny dzikiej zielonej przyrody, drewnianych mostków i jeziorek w strumieniu z krystalicznie czystą wodą. Brzmi zachęcająco!

    Ciemne chmury nadają drodze powrotnej charakter trochę groźny, trochę ponury, ale bardzo klimatyczny. Las groźnie szumi, ale i pachnie mokrym igliwiem i żywicą. Powietrze jest ciężkie od kropel wody, a chmury schodzą z Olimpu coraz niżej.
    A w oddali słychać dźwięk dzwonków, trochę jakby owczych, ale o ciemniejszej, głębszej barwie. I zza zakrętu wyłania się karawana osiołków i koni, niosących na grzbietach ciężkie kilogramy zaopatrzenia do schroniska - one na pewno się cieszą z chmur i braku oślepiającego słońca! Krok za krokiem, noga za nogą, wspinają się po kamienistej ścieżce, i systematycznie dorzucają do zapachu igliwia z żywicą ;-).

    Zanurzamy się w coraz ciemniejszy las, chmury coraz niżej, w zasadzie już całkiem na naszej wysokości. Pierwsza kropla, druga, dziesiąta i zaraz całe setki. Cała woda zaklęta w powietrzu i w chmurach wylewa się na nas, przelewa przez kurtki, wlewa do butów, kamieniste ścieżki zamieniają w całkiem rwące strumienie. A Zeus nie odpuszcza! Głuchy łoskot najpierw w oddali, potem 1,2,3,4,5… to jeszcze całkiem dal….. 1,2,3, OK, to już dość blisko. Ufff, ten był ostatni!
    Potoki wody leją się z nieba i po ziemi, do parkingu docieramy w zasadzie wpław.
    Z wąwozu Enipeas raczej nici (dzięki, Zeus, raczej nie masz poczucia humoru!!!), ale chociaż odwiedzamy najbliższy wodospadzik - rzeczywiście wśród wysokich, kamiennych ścian, otoczony zielenią, i tworzący jeziorko, a nawet dwa, krystalicznie czystej wody. O!
    Read more