• Kratery oceaniczne

    October 8 in Portugal ☀️ 20 °C

    Jedna z wczorajszych rozmów naszych z załogą, na pokładzie Gavião (po kilku godzinach, kiedy już wszyscy zdążyliśmy się zbratać) przebiegała tak:
    - to gdzie tak dokładnie żyją delfiny, tylko na południu wyspy?
    - no nie, one pływają dookoła, ale tylko tutaj zabieramy wycieczki.
    -????
    - bo na północy ocean jest rozkołysany, wiatry silne, i żeglowanie jest sportowe, dla takich, którzy umieją to robić, i cieszy ich adrenalina, jak np ja, a nie tak jak wy, dla relaksu i w zasadzie bez pojęcia :-D

    Tu widzę jak mój mąż ma na końcu języka: młody człowieku, potrzymaj mi maderę :-).

    Nie było wyjścia, dziś wybraliśmy się na północ wyspy.

    Najpierw przeprawa z wypożyczalnią samochodów - którzy bardzo, ale to bardzo chcieli nam pomóc, i zarobić, ale najlepiej, żebyśmy wypożyczyli automat (choć już nie mają na stanie), zrobili kurs obsługi sprzęgła, absolutnie nie jeździli pod górę ani z góry (??? Na Maderze to lekko trudno, a po Funchal w ogóle nie da się), zdecydowanie nie jechali wybrzeżem, jak już koniecznie musimy, to tylko doliną przez środek wyspy, a jeśli zobaczymy na drodze kamienie albo krowy to mamy natychmiast zawrócić i wracać.

    Po dłuższej dyskusji udało się wydębić Skodę fabię, auto jak na Maderę luksusowe i XL, i ruszyliśmy na północ. Oczywiście zaraz za pierwszym skrzyżowaniem ostro pod górę, ale był wybór albo tak, albo wzdłuż wybrzeża, wśród bojowych krów.

    Droga całkiem niesamowita, (bardzo wygodna, pozbawiona krów i kamieni) prowadzi dnem doliny przecinającej wyspę, z niemal pionowymi zboczami po obu stronach. Trudno uwierzyć, że jest naturalna, tak dogodnie stwarza warunki transportu północ- południe. Zbocza strome, wysokie, porośnięte palmami, pnączami, zaroślami, zasnute mgła i mokre deszczem, przywołują klimaty Indiany Jonesa, tylko patrzeć, jak wynurza się z nich jakieś ruiny - albo wroga ekspedycja. O górach będzie więcej już od jutra, więc nie ma sensu się rozpisywać, ale zdecydowanie robią olbrzymie wrażenie.

    A na północy ocean rzeczywiście jakby bardziej wzburzony, fale szarpane wiatrem rozbijają się o przybrzeżne skały, ciemne chmury wiszą nad urwiskami - klimat dla prawdziwych twardzieli.

    Ale my, na przekór żywiołom, przywozimy ze sobą słońce, i krajobraz dramatyczny zamienia się w zachwycającą dziką przyrodę. Wzgórza pokryte tarasami, zupełnie jak na południu, tylko, że tu hoduje się winogrona, a na południu - banany. Na zboczach co i rusz malowniczy wodospad, a po wspięciu się widać urokliwe miasteczka - Sao Vincente, Seixal i Porto Moniz. Te dwa ostatnie z obłędnymi basenami wulkanicznymi w zestalonej bazaltowoczarnej lawie.

    Bo Madera to tak naprawdę jest wulkan. Jak się dowiadujemy, tarczowy, czyli nie wybuchający gwałtownie, tylko powoli sączący lawę niskokrzenionkową, która niespiesznie rozlewa się po dużej powierzchni. I tworzy Maderę. Albo Olympus Mons. A na Maderze - rzeczone rewelacyjne baseny, w których można zażywać kąpieli w wodzie oceanu, wśród poszarpanych skał magmowych.

    Więc jednak relaks a nie adrenalina :-D
    Read more