• Świątynia Apolla

    June 21 in Greece ⋅ ☀️ 25 °C

    Dzień święty święcimy w świątyni - Apolla, w Delfi.

    A tak w zasadzie to w ruinach jej trzeciej wersji, bo świątynia nie miała szczęścia do żywiołów (może Apollo czymś zirytował Zeusa, kto wie).
    Wybudowana w VII w p.n.e., spłonęła w VI. Odbudowana po 40 latach, zniszczona przez trzęsienie ziemi w IV w p.n.e. To właśnie ta trzecia wersja dotrwała w, niestety jedynie szczątkowej, wersji do naszych czasów. Co prawda, według legendy, przed pierwszą świątynią były jeszcze trzy, budowane kolejno z gałęzi, potem piór i wosku pszczelego, wreszcie z brązu. Trochę na kształt bajki o trzech świnkach i wilku, dopiero kamienna przetrwała i przeszła z mitu do historii.

    Kompleks świątynny położony jest przepięknie, na zboczach Parnasu, i od zarania dziejów zmusza pielgrzymów do wspinaczki, oczywiście w dzikim upale. Święta droga rozpoczyna się od agory, w kolejnych wiekach przebudowanej i przemianowanej na rzymską, gdzie można było się zaopatrzeć w wota i podarunki godne Apolla, wyroczni, a na pewno kapłanów.

    Zresztą motyw ofiar materialnych jest zdecydowanie motywem przewodnim. Święta droga prowadzi wśród skarbców wybudowanych przez poszczególne państwa miasta, w których składano wota przed i po wszelkich wyprawach i wojnach, zwłaszcza zwycięskich. A, że Apollo nie był stronniczy, przyjmował podarunki bez względu na to, która armia akurat odniosła zwycięstwo. A podarunki dawano z rozmachem - a to 800 kg srebra i złota, a to kilkudziesięcio- metrową kolumnę, a to replikę konia trojańskiego. Najciekawsze, że ze wszystkich budowli skarbiec Aten zachował się najlepiej, z czego wynika, że na materiałach też nie oszczędzano.

    Za to ze świątyni Apolla niestety zachowało się jedynie sześć kolumn, i kamienna podłoga. Kolumny dumnie wzbijają się w niebo, ale trochę szkoda, że tylko tyle zostało z najważniejszej swego czasu obiektu sakralnego. Nie ma śladu po wyroczni, nawet tabliczki pokazującej: tu (prawdopodobnie) przepowiadała.

    Jest za to omphalos, kamień środka antycznego świata. Tzn jest jego replika, bo autentyk przeniesiono do muzeum poniżej kompleksu świątynnego.

    Mimo, że pielgrzymka kończyła się w świątyni Apolla, powyżej antyczni dobudowali amfiteatr, na 5000 widzów, prawdopodobnie żeby czcić Apolla nie tylko modlitwą, ale i czynem. A jeszcze kilkadziesiąt metrów wyżej - stadion. Na 6500 widzów, którzy przybywali oglądać igrzyska Pytii. Jak widać, Apollo doceniał wiele przejawów zaangażowania i pobożności.

    Stadionu niestety nie da się zobaczyć, podobnie jak świątynia Ateny jest w remoncie. Można za to oglądać autentyczne fragmenty płaskorzeźb, kolumn i fasad odkopanych w świątyni i skarbcach, i przeniesione do muzeum. W większości wytarte na gładź, bezimienne twarze, bezgłowe i jednonogie korpusy, zupełnie niepojęte, jakim cudem zostało ocenione, że ta noga, np, należała do Hermesa, a ten kawałek tuniki, do, dajmy na to, Ateny.

    Tym niemniej, miejscami, żywioły zupełnie losowo oszczędziły kamienne wzory, i można docenić kunszt i detal, przynajmniej we fragmentach. I tak właśnie coraz bardziej żal, że tylko szczątki wielkości się zachowały, okruchy dokładności i kunsztu włożonego w budowle i zdobienia, i z wielowiekowej potęgi zostało pięć potrzaskanych kolumn, wytarte płaskorzeźby, no i skarbiec.
    Read more