Joined September 2022
  • Day11

    Playa Zoni

    January 28 in Puerto Rico ⋅ 🌬 26 °C

    Obudziliśmy się do cudownego wschodu słońca i dość silnego wiatru. Po odpowiednio długim zapatrzeniu w budzący się dzień, ruszyliśmy na spacer zobaczyć naszą ulubioną plażę Zoni. O tej porze to jest ona zupełnie pusta wypełniona hukiem fal i wiatru. Coś co bardzo lubimy, pozwala powędrować myślom w zupełnie mało uczęszczane miejsca, które są tak dobre.
    Generalnie dzień potem spędziliśmy na pracach domowych pomagając Darkowi w jego projektach i również oczekując na Jole i Johna, którzy dotarli do nas około 3 po południu. Potem już w komplecie plaża i kąpiele.
    Wieczorny obiad był połączeniem przepysznych hamburgerów, mofongo i sałaty. Dobrze jest mieć specjalistę od grilla takiego jak John, który do perfekcji wykreował hamburgery. Nasze mofongo wyszło całkiem nieźle, ale potrzeba troszkę więcej wilgoci, niestety nie mieliśmy rosołu aby dodać, ale generalnie przepis do powtórzenia.
    Wieczór zakończyliśmy oglądaniem Misia, kultowego filmu polskiego.
    .
    Read more

    Marzenie!!!Bajka !!! [Jolanta]

    Pracusie [Jolanta]

    Traveler

    🤣

    Traveler

    wszedł wszystek pod figowy listek 😲🫣

    Traveler

    Maksiu przeszczesliwy! 😍

     
  • Day10

    Getting to Culebra

    January 27 in Puerto Rico

    Można powiedzieć że to był dzień techniczny, mało barwny, a właściwie początkowo bardzo deszczowy i polegał na dojechaniu do San Juan, zrobieniu zakupów po drodze, oddania samochodu, odnalezieniu się z Henrykiem, naszym długoletnim miejscowym kierowcą i już teraz przyjacielem, z którego usług bardzo często korzystamy.
    W czacie jazdy Henry, który najpierw powiedział że nie zna się na gotowaniu, dokładnie objaśnił nam sztukę robienia mofongo nawet pomógł dobrać specjalne zioła. Okazuję się że nie lubi gotować ale dokładnie obserwuje jak jego żona to robi.
    Pewnie podejmiemy kolejną próbę z mofongo, uzbrojeni w tajemnicę robienia tego oryginalnego peuertorykanskiego dania pewnie już nie długo.
    Potem już oczekiwanie na prom i powitanie z przyjaciółmi, gospodarzami Bożenka i Dareczkiem i Anitą, przyjaciółka Bożenki.
    Wspólny obiad i opowieści i wieczorny odpoczynek.
    Read more

    Traveler

    Wujcio-genialne to zdjecie😅 wyglądasz tu trochę jak Bog😍

    Traveler

    Zeus

    Traveler

    dokładnie! 🤣

     
  • Day9

    El Toilet Natural and La Poza del Obispo

    January 26 in Puerto Rico ⋅ ⛅ 27 °C

    Dzień upłynął głównie pomiędzy tymi dwoma miejscami. Zaczęliśmy od El Toilet, dziw natury gdzie połączenie ciekawej formy skalnej i burzliwego oceanu zrobiło złudzenie no tego no właśnie sedesu. Trochę było trudno znaleźć ale Kasia wypatrzyła mała ścieżkę, która nas tam zaprowadziła. Przepiękne dwie palazyczki oddzielone małym przesmykiem piasku no i dwie skały z małym przesmykiem na ocean. Do tego tak naprawdę nikogo nie było. Nie ma co tu pisać trzeba po prostu zobaczyć.
    Potem nastąpiło przemieszczenie do La Poza del Obispo. Małego oczka wodnego oddzielonego od Atlantyku dość niskimi półkami skalistymi zatrzymującymi fale, które rozbijają się rzucały na kąpiących rozbity pył wodny.
    Puerto Rico nigdy nas nie zawiodło dostarczając zawsze doskonałych przeżyć. To troszkę jak z piaskiem na plażach Puertorikanskich. Na każdej z geograficznych stron jest inny zawsze przyjemny ale raz biały raz żółty raz ciemny raz drobny a raz grubszy.
    Read more

    Baja [Jolanta]

    Buziaki [Jolanta]

    Cudo 🥰 [Jolanta]

    7 more comments
     
  • Day8

    Mar Chiquita beach and La Poza de las Mu

    January 25 in Puerto Rico ⋅ ⛅ 27 °C

    Powolnymi ruchami uwolniliśmy się z nocnego wypoczynku i zaczęliśmy przygotowania do niezwykle aktywnego i szybkiego dnia.....haha, prawie się sam nabrałem, ale tak naprawdę to powolnymi ruchami poruszaliśmy się przez cały dzisiejszy dzień. Najpierw pojechaliśmy do oddalonej o 30 minut jazdy Mar Chiquita Beach. Przepiękna plaża bardzo unikalnie ukształtowana przez naturę, w postaci dość sporego oczka/basenu łączącego się tylko bardzo wąskim przesmykiem z Oceanem Atlantyckim. Warto wrzucić to miejsce na google, choćby po to aby zobaczyć zdjęcie z góry, piękny widok. Fale wpadają z impetem przez ten mały przesmyk i ma się wrażenie, że zatopią wszystko po drodze ale ich energia szybko się wyczerpuje i pozostaje tylko lekko podniesiona akcja serca.
    Piękna woda i piasek.
    W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w kolejnym urokliwym miejscu oddalonym zaledwie 10 minut od poprzedniego, i równie atrakcyjnym, na plaży La Poza de las Mujeres. Przepiękna plaża, raczej połączenie kilku różnych plaż, od piaskowych do kamiennych, szeregu oczek i półek skalistych z przelewająca się wodą i dość mocnymi falami. Dookoła krajobraz opuszczonych, powalonych domow, jakby nie dawne huragany zostawimy tutaj swoje bardzo wyraźne piętno... Tradycyjnie już na koniec naszegi dnia zdążyliśmy do naszego domku, na plażowe podwórko w sam raz na kolejny urokliwy zachód słońca...
    Read more

    Traveler

    Widziałem na WhatsAppie filmik z groźnymi rozpychającymi się falami, którym dość szybko wyczerpuje się bateria 🌊. Ale efekty wizualne znakomite!

    Traveler

    ♥️

     
  • Day7

    Cuevo Del Indio

    January 24 in Puerto Rico ⋅ ⛅ 27 °C

    Dzisiaj nie ruszyliśmy się nigdzie, no może po zakupy, aby uzupełnić rezerwy znikających dość szybko płynów. Okazało się, że zaraz po drugiej stronie ulicy mamy przepiękna plażę, a na prawo, intrygujący naturalny park, ze wspaniałymi łukami skalnymi i jaskiniami,do którego jednak droga okazała się bardzo uciążliwa, bo pełna wystających szpikulców skalnych. Ta mała ulica biegnąca przed naszym nowym locum - Casa Pepa, jest dość ruchliwa ale na szczęście szum morza i fal jest znacznie silniejszy i kamufluje ryk silników samochodowych.
    Po szybkich i udanych zakupach, zapadła decyzja, że będziemy mieli na obiad Queen Snapper ( dorodna ryba zakupiona w miejscowym sklepie rybnym), oraz mofongo, obydwa dania pozostaną tajemnica do czasu ich zrobienia, także czekajmy cierpliwie. Najpierw, wspinaczka. Generalnie chcieliśmy nacieszyć się widokiem skał i wody, ale również zobaczysz co pozostawili po sobie Indianie Taino, potomkowie Indian Arawak, którzy najpierw zostali podbici przez Indian Caribe, którzy często zjadali swoich wrogów a później przez Europejczyków . Poszło im łatwo, bo Taino Indians generalnie byli pokojowi i nie lubili być zjadani, także szybko się poddawali wszystkim, tylko po to aby spokojnie sobie żyć dalej. W tych grotach pozostawili znaki zwane pteroglifami , które wyrażały chwile szczęścia, udane polowanie, zapoznanie się z ciekawą dziewczyną, udaną zabawę i tak dalej. Udało nam się wytropić parę skał, z tymi znakami, głównie dzięki spostrzegawczości Kasi, bo ja głównie zapatrywałem się w dal w tym czasie.
    Wspinaczka okazała się trudna, tak jak już wspomniałem, głównie z powodu ukształtowania terenu, niezliczone skaliste szpikulce, ale również częściowo z powodu wysokości. Po wspinaczce i podziwianiu niepowtarzalnych kształtów skalnych, w końcu dotarliśmy do plaży ciesząca się tylko nasza obecnością, małych oczek wodnych w skałach obmywanych burzliwymi falami, w których troszkę się pomoczylismy. Zdążyliśmy jeszcze uchwycić pierwszy w tym zakątku wyspy zachód słońca, na plaży, dosłownie po drugiej stronie naszej wspomnianej już ulicy.
    Po powrocie do domu zaczęły się przygotowania do obiadu, który okazał się bajką, rybka po oczyszczeniu i natarciu ziołami według sekretnego przepisu Kasi została wsadzona na grill i osiągnęła perfekcyjna spozywalnosc po około pół godzinie, do tego doszły zielone banany przyrządzone w sposób Puertorikanski, w liściu bananowym z czosnkiem i w oleju po prostu bajeczka. Oczywiście to wszystko w smaku rumu nasączonego smakiem słońca i ziół, które tylko żyją tutaj. Teraz ogarniamy siebie ciesząc się pięknem wieczoru i szumem fal.
    Read more

    Traveler

    Te skały naprawdę wyglądają imponujaco😉👏

    Traveler

    szalony! 🙈

    Traveler

    Na szczęście to nie jest Wujcio 😉🙈

    Tom Miaskowski

    No właśnie, dopiero zauważyłem podpisy i próby wysokościowe nie należą do moich ulubionych rzeczy😁

    4 more comments
     
  • Day6

    El Faro De Rincon and Survival Beach

    January 23 in Puerto Rico ⋅ ☀️ 27 °C

    Tak naprawdę to ten footprint powinien się nazywać Cueva del Indio Beach, a jeszcze dokładniej Casa Pepa by the Reef, bo dotąd dojechaliśmy i tu spędzać będziemy kolejne 4 dni. No ale o tym i innych nowych miejscach później.
    Tym razem nasze poranne aktywności zawierały pakowanie się i żegnanie z "naszym domkiem". Poszło sprawnie i wkrótce byliśmy w drodze, gotowi na nowe przygody i odkrywanie na nowo kolejnych fajnych miejsc. Pierwszym takim miejscem była latarnia w Rincon. Usytuowana strategicznie na górce, tak aby wszyscy na wodzie, w razie potrzeby mogli ją błyskawicznie znaleźć, a ci znajdujący się u stóp latarni, górka oferuje doskonały punkt obserwacyjny. Jest to miejsce gdzie Morze Karaibskie łączy się z Oceanem Atlantyckim, co prawda granicy tej nie widać, ale spotkanie tych wielkich obszarów wodnych powoduje to że fale idące z pod Ameryki Środkowej łączą się z falami podróżującymi z Afryki, co w efekcie końcowym daje bardzo długie i dość wysokie fale, czyli raj dla surferów. Nie jestem pewien ale chyba właśnie tutaj odbyły się mistrzostwa świata i być może były one pierwszymi. Po zakupie doskonałego napoju, na przykład orzeźwiającego mojito, można sobie go sączyć i podziwiać zdolności akrobatów na deskach. No i do tego ciekawą specyficzną atmosferę świata surfingowego.
    Na południowej stronie, kultowe plaże takie jak Maria, Step Beach, są okupowane głównie przez miłośników pływania na desce, a na północnej Domes Beach. I w jej kierunku udaliśmy się na spacer. Trochę wodą, trochę piaskiem, później wzdłuż starego hiszpańskiego muru i torów kolejowych, którędy kiedyś wożono trzcinę cukrową. Piękne widoki i odgłosy najpiękniejszych otaczających nas rzeczy mieszających się w doskonałym balansie. Słońce nie zakłócone ani jedna chmurką, morze nie zakłócone słońcem, wiatr który roznosi słońce i daje falom tańczyć i ciepły, lekko wilgotny piasek plaży który daje Ci to wszystko chłonąć.
    Troszkę się rozmarzylem, a tu trzeba było jechać dalej. Po około 50 minutach dojechaliśmy do naszej chyba najbardziej ulubionej plaży Survival Beach. Aby do niej się dostać należy przedrzeć się przez gęsta roślinność, wąska ścieżka mocno w górę, mocno w dół i tak przynajmniej kilkadziesiąt razy. Zajmuje to okolo 40-45 minut. Na koniec mój Zegarek Garmin powiedział mi, że czas na odnowę wynosi 25 godzin. Widok plaży leczy wszystko. Trudno to nawet dokładnie utrwalić, bo ani zdjęcia, ani filmiki tego nie oddają. Po nasyceniu zmysłów trzeba było wrócić i to ta samą drogą. Nie będę pisał co mi powiedział zegarek, ale za to program "fit" w telefonie nie przestawał bić brawo.😁
    Po zakończeniu spacerku jeszcze tylko długie spojrzenie w dal, chwila na oddech i głęboki łyk wody i w drogę. Po półtorej godzinie tuż przed zmrokiem byliśmy już w Casa Pepa.
    Read more

    Piękne krajobrazy i cudownie odpoczywacie 🤗 [Mama]

     
  • Day5

    Cascadia Gozalandia

    January 22 in Puerto Rico ⋅ ⛅ 27 °C

    Rutyna, ten sam widok po otworzeniu oczu... Ten sam orzeźwiający, zimny napój na dzień dobry w tym samym miejscu na naszym " podwórku". Ale tylko do dzisiaj.... Czy niestety ? Okaże się jutro, kiedy zmienimy miejsce zamieszkania na kolejne 4 noce w Puerto Rico. Ale dzisiaj jest niedziela, więc jak na niedzielę przystało, po opuszczeniu naszego podwórka pierwsze ruchy skierowaliśmy w stronę Kościoła. Dzisiejsza Msza święta w Puerto Rico była piękna. Język hiszpański w swoim brzmieniu upiększa jeszcze bardziej liturgię. A jej dzisiejsi uczestnicy z kościoła pod wezwaniem świętego Antoniego utwierdzili nas, że wyznawanie wiary ma się tutaj dobrze i wręcz rozkwita. Pełen kościół, piękny, wymowny śpiew, w miejscowych rytmach i przyjazność obecnych tutaj ludzi, wywołało w nas mnóstwo pozytywnych odczuć. Prosto z kościoła, a właściwie bardzo kręto, bo zawiłymi, wąskimi drogami wyruszyliśmy przez małe okoliczne osady w drogę do zagadkowo brzmiącej Gozalandii, miejscowego wodospadu, a właściwie dwóch. Miejsce okazało się przeurocze, całkowicie warte$10 za wygodny parking. Ku naszemu własnemu zadziwieniu, z przyjemnością zanurzyliśmy się w zimnej, słodkiej wodzie... Krioterapia. Co dla niektórych Puerto Rikanczykow, albo Florydzian nie było to tak oczywiste i wielu z nich tylko podziwiało odważnych na sidelines. Dwa wodospady, dwie kapiele mnóstwo schodów wiodących z jednego wodospadu do drugiego przez bajkowy rainforest , dwa piwa na głowę, przed i po wodospadach i pamiątkowe zdjęcie na krześle z Gozalandia. I życzenie, że może kiedyś powrócimy tu z wnukami, bo mamy w sobie głębokie poczucie, że uwielbialyby to miejsce. Potem jeszcze mojito w nasz ulubionym barze plażowym i krótki spacer na plaży... Gdzie słoneczko już daje znać, że zaraz nieubłaganie zajdzie .. więc szybciutko ruszamy do pobliskiej restauracji na słynne tu empanady z do wyboru do koloru nadzieniem i dziś z tego już miejsca obserwujemy ostatni dla nas zachód Słońca w Anasco...Read more

    Traveler

    z tej wyprawy powstałaby piękna ksiazka😍 cudne miejsce! 😍

    Traveler

    Przepiękne widoki a kąpiel pod wodospadem bezcenna! Na pewno warto tu wrócić z wnukami 😍

     
  • Day4

    Playa De Anasco and Balneario De Anasco

    January 21 in Puerto Rico ⋅ ⛅ 25 °C

    Jest pewnym kłopotem opisywanie rzeczy pięknych, które się nie zmieniają. Przyjemność stagnatyczna jest po prostu nie opisywalna, nie ma tu szybko zmieniających się obrazów, poruszen umysłowych, zmian lokalizacji i tak dalej. Po prostu duży kłopot aby się tym dzielić, ale myślę że zdjęcia może troszkę pomogą .
    Dzisiaj mało używaliśmy samochodu, ale za to schodziliśmy plaże we wszystkich możliwych kierunkach. Udaliśmy się na malutką plazyczke zaraz koło naszego domu. Była malutką perełka tylko dla nas. Palma z cieniem, piasek suchy i mokry do wyboru, suche drzewo do siedzenia i morze Karaibskie do moczenia. Po drodze fajne roślinki, drzewa bananowe i tropikalne kwiaty.
    Następny etap naszego dnia to krótka jazda jeepem na kolejną plaże. W plażowym barze oprócz mojito uraczylismy się miejscowymi smakołykami. Chcieliśmy zobaczyć jak smakuje mofongo to co mamy zrobić z naszych bananów, było pyszne. Myślę że przekonało nas by wkrótce podjąć próbę. Do tego małe kawałki różnych rzeczy włącznie z tutejszym serem usmażone na gorącym tłuszczu, na pewno nie zdrowe, ale bardzo pyszne, a do tego smakowite Mojito, które pozwoliło szybko zapomnieć co zrobiliśmy sobie z produkcją głównie złego cholesterolu.
    Snuliśmy się po plaży aż do zachodu słońca po czym wróciliśmy do domku aby słuchać fal i raczyć się dalej doskonałym napojem.
    Read more

    Traveler

    super😍

    Traveler

    idealnie się Ciocia wkomponowuje w ten krajobraz😍

    Traveler

    dzięki Karolciu 🫣👍

    9 more comments
     
  • Day3

    Playa El Combato and Cabo Rojo

    January 20 in Puerto Rico ⋅ ☀️ 27 °C

    No cóż kolejny dzień w bajce jakoś trzeba opisać. I tak naprawdę nie wiadomo jak. Obudziliśmy się z uśmiechem na widok delikatnie zaglądającego przez okna wschodzącego słońca i takim samym ciepłym uśmiechem pożegnaliśmy słonko zachodzące gdzieś tam daleko w morzu karaibskim, z troszkę innym zestawem kolorów, ale nadal bardzo ciepłych. Powitały nas raniutko kufelki napełnione złocistym zimniutkim piwem, które również towarzyszy nam teraz łagodząc i upiększając cały pięknie spędzony dzień.
    Dzisiaj ruszyliśmy na południe gdzie pierwszym celem była playa El Combate. Po około godzinnej jeździe dotarliśmy do celu i ruszyliśmy szlakiem, który poprowadził nas najpierw malutką dżunglą z kaktusami w różnym stanie dostojności, pięknymi kwiatami, które mieszały się dość często z kolczastymi roślinkami. Idac cały czas na południe po prawej stronie towarzyszyło nam co prawda niewidoczne, ale mrukliwe morze karaibskie, a po lewej płytka laguna gdzie głównie mieszkaja ptaki i małe rybki , skąd od czas do czasu zalatuje mocnym słonawym zapachem ryb. Po kilku km dotarliśmy do miejsca gdzie laguna i morze połączyło się razem i pojawił się znak informujacy, że poza nim wstęp jest dozwolony tylko dla ptaków. Nie identyfikując się dzisiaj z ptakami, nastawieni bardziej na delfiny, zawróciliśmy w stronę morza. Nic poza szumem fal, naszych kroków, szeleszczących liści poruszanych ciepłym powiewem subtropikalnych pasatów, nie zakłócało pięknego balansu pomiędzy nami, a tym wszystkim przez następne parę kilometrów. No, w końcu trzeba było buchnać się do wody, co zrobiliśmy z wielką przyjemnością. W końcu ruszyliśmy dalej poruszeni bardziej chęcią zobaczenia co jest dalej, niż chęcią zmiany tego co jest.
    Po małym posiłku w barze na plaży opuściliśmy piękna Playa Combate i pojechaliśmy do Cabo Rojo. Byliśmy tam już wcześniej dwukrotnie, wiele lat temu z dziećmi i w ubiegłym roku sami, podziwiając latarnię morską i wspaniałe klify ja otaczające. Tym razem chcieliśmy przede wszystkim zajrzeć na znajdująca się w pobliżu, tuż poniżej latarni malutką, w kształcie księżyca, Playa Sucia. Ponowna kąpiel i ruszyliśmy odkrywać nowe klify. Pokazały się nam piękne widoki. Ba, natknęliśmy się nawet na małą, osobistą plażę schowana w dole pomiędzy skałami. Trzeba czasami zostawić rzeczy na później także tylko ją zapamiętaliśmy...
    Do domku dotarliśmy już po zmroku, ale czekała na nas niespodzianka od gospodarzy. Kiść zielonych bananów z przepisem na ich zrobienie. Po przeczytaniu wydał nam się nieco skomplikowany, ale na pewno spróbujemy. Ja chyba będę jedynie moralną podporą dla Kasi, bo to chyba trochę wyższa szkoła jazdy. Do tego były zostawione liście bananów troszkę podwedzone i aromatycznie pachnące. Jak się za to zabierzemy na pewno będzie relacja. No to chyba na tyle dzisiejszych opowieści..
    Read more

    Traveler

    świetnie się to czyta! Oczami wyobraźni zwiedzamy z Wami😍

    Traveler

    Poetycka i zarazem plastyczna relacja oraz wspaniała dokumentacja fotograficzna. Prawdziwy paradise! 😍

     
  • Day2

    Anasco, Puerto Rico

    January 19 in Puerto Rico ⋅ 🌧 24 °C

    Uroczy dzień, pod każdym względem udany, pełen miłych akcentów. Bez problemu opuściliśmy nasz przyjazny hotelik, gdzie uprzejmy pan taksówkarz czekał już na nas i sobie znanymi dróżkami wyprowadził nas z nieprzyjaznego dzisiaj dla samochodów Old San Juan. Na lotnisku pobraliśmy samochód, o dziwo tym razem bez kolejki i ruszyliśmy w stronę naszej bazy na kolejne 4 noce. Po drodze zakupy w markecie . Reszta dnia upłynęła nam na leniuchowaniu i gapieniu się w siną dal ... Totalny relax, jedyny wysiłek jaki podjęliśmy to sprawdziliśmy jak ciepła jest woda... Ciepła. Widok z naszego miejsca jest po prostu piękny, przez chwilę popadało, ale zachód słońca pomimo chmur nie rozczarował... Będzie wspaniale się spało w rytmie szumu fal.Read more

    Traveler

    Zazdrościmy! udanego wypadu! 😘

    Jak w raju macie tam ❤❤ [Jola]

    Traveler

    Niesamowicie piękny widok! 😍

    3 more comments
     

Join us:

FindPenguins for iOSFindPenguins for Android