• Tom Miaskowski
  • Kasia Miaskowski
  • Darek Golubiewski
  • Tom Miaskowski
  • Kasia Miaskowski
  • Darek Golubiewski

Saint Martin sailing 2025

A 13-day adventure by Tom, Kasia & Darek Read more
  • Trip start
    November 29, 2025

    Ance Marcel

    November 29, 2025 in the United States ⋅ ❄️ 0 °C

    Dzisiejszy dzień mozna powiedzieć bardziej podróżniczo nudny niż odkrywczy. Cały dzień spędziliśmy w różnych samolotach i samochodach próbując dostać się do hotelu w Anse Marcel Bay gdzie będzie czekała na nas nasz łódka. Jutro ja odbieramy. Dzisiaj wymieszały się dwie załogi. Nasza ta lepsza to Kasia i ja oraz Iza i Terry śpimy w różnych miejscach 😁

    Wszyscy chyba są bardzo zmęczeni także rum robi cuda bardzo szybko, teraz czekamy na obiad w restauracji, która jest można powiedzieć francuską także są fajne opcje. Z drugiej strony francuska czy też holenderska biurokracja dobija, przejście przez kontrolę graniczna była głębokim wyzwaniem logistycznym, kolejki jak po ciepłe bułki i te pytania na które nie ma łatwych odpowiedzi..... No ale jesteśmy i zapowiada się na doskonały wieczór. Hotel przy nabrzeżu zaraz koło łodzi no i ten zapach soli wody i rumu po prostu cud. Dzisiaj chyba poza obiadem, rozmowami chyba nic się nie wydarzy. Cieszymy się chwilą i tym, że jesteśmy razem. Jutro dołączają  El Coquistador, admiral, El Ray czyli Darek z rodziną oraz Gosia i Krzyś.
    Read more

  • Anse Marcel day 2

    November 30, 2025 in the United States ⋅ ⛅ -2 °C

    Kolejny raczej gospodarczy dzień. Posypaliśmy do oporu czyli do 8 rano, niestety nie aż tak dlugo, bo po odjęciu różnicy czasu o 2 godziny, to wychodzi o 6 rano😁. Po śniadaniu i zimnym piwku podpisałem wszystkie papiery, i zapłaceniu wszystkiego co nam kazano rozpoczęły się zajęcia w podgrupach. Część żeglarze pojechało gdzieś w głąb wyspy, część (Iza i Terry) są zgubieni na plaży dla nudystów , Orient beach, część odnalazła na lotnisku porzucone torby, a ja z Kasia ruszyliśmy na szlak, drobne 6 km, ale po drodze, przez góry, otoczone dżunglą, pełną wybujalych kaktusow, gdzie wiły się węże i straszyły mongusy. Udało się i jak zwykle w takich sytuacjach, cel został osiągnięty i oczom naszym pojawił się cud, piękna groźna plaża , idealna do cieszenia oczu, mniej do kąpieli. Po powrocie do mariny wszyscy się pozbierali i zajęcia w podgrupach zakończyły się szczęśliwie. Dojechali Darek z rodziną i mieliśmy doskonały wieczorek zapoznawczy delektując się wyczynami kuchni francuskiej. Przyszedł w końcu czas na nocny wypoczynek i w śnie roiły się przygotowania do jutrzejszego dnia.To tyle na dzisiaj.Read more

  • Crocus Bay

    December 1, 2025 in the United States ⋅ ☁️ -5 °C

    Zaczął się piekny dzień, słońce przyjemny wiatr z perspektywą żeglowania za parę godzin. Rozpoczęliśmy przygotowania już o 7 rano. Przegląd łódki odkrywanie niedociągnięć i braków, które zawsze sa kwestia tylko czy można z nimi żyć i być szczęśliwym czy nie. Trzeba również pamiętać że wszystko odbywa się w czasie wyspowym.

    Po oględzinach łódki,  zapoznaniu się ze wszystkimi urządzeniami i zakupie prowiantu o godzinie 11 (około) rzuciliśmy liny i ruszyliśmy. W związku z tym że zatoka , w której jest marina jest bardzo mała z trudnym kanałem do wypłynięcia wyprowadzili nas za bojki no i potem ruszyliśmy. Wiatr był sprzyjający także żagle poszły w ruch natychmiast i początkowo baksztagiem ruszyliśmy w stronę Anguilla czyli do Anglii. Pierwszy przystanek to obowiązkowa kontrola graniczna. Stacja jest w Road Bay i nie wolno nie stanąć bo jak nie  to kara do 2000 Euro. Wszystko poszło sprawnie, dobili do nas Ci z łódki B, udało się również nadmuchac Izy deskę i ruszyliśmy do zatoki obok na noc do Crocus Bay. Oczywiście pływanie wielokrotne. Zachód o 5:30 i to dość szybki. Siedzimy na kotwicy i szykujemy obiad a tym zajmują się tym głównie panie piratki żeglarki.
    Read more

  • Crocus Bay dzień drugi

    December 2, 2025 in Anguilla ⋅ ☀️ 26 °C

    Kolejne dzień w raju żeglarskim. Kotwica utrzymała bez potrzeby interwencji. Powolnymi ruchami posuwisto zwrotnymi zabraliśmy się za życie. Miłośnicy słonej wody i przygód ruszyli do wody połączonej pozniej ze spacerem. Darek, Krzyś i Max do miasta po wędkę z nadzieją że zapewni to przyszły obiad. Kasia i Gosia zaufały wodzie i popłynęły na brzeg. W końcu jak za sprawą różyczki magicznej wszyscy pojawili się w tym samym czasie na statku. No a potem to już wiadomo, śniadanie pomieszane że sznurkami i szmatami i byliśmy znowu bardzo szanującym się statkiem pirackim. Na pełnym wietrze mieszanym z baksztagiem ruszyliśmy w stronę Preackly Pear East gdzie po wzrokowych oględzinach rekomendowanego kotwicowiska, które niestety nie odpowiadało naszym standardom ruszyliśmy wąska cieśnią, pomiędzy groźnie szczerzacymi zęby kamieniami na przepiękne kotwicowisko z niebiesko turkusowa wodą i białym piaseczkiem. No oczywiście doprowadziło to do natychmiastowej chęci plądrowania i podboju, także cała zaloga ruszyła albo wpław, albo na dinghy na wyspę. Po udanym pobycie na malutkiej wyspie ruszyliśmy tym razem na żelaznej Geni z powrotem. Spędzamy kolejną noc w tym samym miejscu. Był stylowy wypad na obiad, który niestety okazał się bardziej dłuższy niż smaczny no ale tak czasami też się może stać. Terry dzielnie wynegocjował dla nas ustęp w końcowej cenie, za ociąganie się obslugi restauracji. Potem jeszcze pozna wizyta na łódce przyjaciół. Zespsulo im się urządzenie do odsalania wody, które Darek próbował naprawić różnymi sposobami razem z Fabianem. Był zrobiony progres ale niestety efekt końcowy był niezadowalający. Jutro wracają do bazy a my będziemy gdzieś w pobliżu. I tak zrobiła sie północ. Dzień pełen przygód i niezapomnianych wrażeń.Read more

  • Simpson Bay

    December 3, 2025 in Sint Maarten ⋅ 🌙 27 °C

    Na razie pogoda nam bardzo dopisuje pod względem słońca jak i wiatru. Dzisiejsza pobudka była około 7 rano i pomalutku wszyscy odnajdowali życie. Łódka naszych przyjaciół jeszcze nie była sprawna, ale pojawiła się nadzieja na rozwiązanie problemu, a pomysł był aby napełnić pusty zbiornik wodny chociaż troszkę aby wygenerować jakieś ciśnienie w zbiorniku, a to miało zatkać przeciekanie powietrze no i ......udało się.

    Jeszcze na kotwicy podnieśliśmy grota i ruszyliśmy po raz kolejny baksztagiem do malutkiej wysepki Sandy Island, którą można obejść w 10 minut, po prostu łacha piachu z barem otoczona rafa koralowa.  Były kąpiele, mały spacer i rum punch ponoć nagrodzony czymś na trip advisor, a z osobistego doswiadczenia na pewno bardzo groźny. W dobrych nastrojach ruszyliśmy z powrotem do naszego domku łódki i ruszyliśmy w stronę Simpson Bay ,czyli do Holandii. Sąsiednią zatoka to Maha Bay gdzie można być bardzo blisko lądujących i startujących wielkich samolotów. Myślę, że tam jeszcze wylądujemy aby to zobaczyć zupełnie z bliska.  Teraz siedzimy na kotwicy, Kasia, Ja, Gosia i Krzysiu pilnujemy łódki i gotujemy obiad tzn dziewczyny to robią a reszta pojechała na wyspę po zakupy. No i to było na tyle.
    Read more

  • Saba Island

    December 4, 2025 in the Netherlands ⋅ 🌬 28 °C

    Piękny dzień żeglarski, pasat w najlepszym wydaniu. Wiało pomiędzy 18 a 23 węzły i można powiedzieć, ze na jednym hałasie przelecieliśmy z Simpson Bay do Wells Bay na Saba Island. 

    Dzień rozpoczął się od odprawy granicznej, która odbyła się w bardzo miłej atmosferze, ale według czasu wyspowego, czyli bardzo długo. Po doskonałym śniadanku ruszyliśmy. Troszkę bujało, a dla niektórych członków załogi bujało bardzo mocno i zakończyło się to karmieniem rybek. Ale można powiedzieć, że generalnie pod koniec wszyscy byli już w stanie zadowalającym.

    Po kontroli na Saba ruszyliśmy na nocleg na zachodniej części wyspy Wells Bay i Ladder Bay czyli zatoki drabinowej. Wulkaniczna wyspa, z nieaktywnym wulkanem Mount Scenery, w 1933 roku posłużyła jako miejsce kręcenia słynnego filmu King Kong. Jest bardzo górzysta i niedostępna, a w miejscu w którym dzisiaj kotwiczymy, dawniej statki z towarem dobijały tu do brzegu, a rozładunek odbywał się tu ręcznie i wnoszono wszystko po schodach do góry na plecach. To było dopiero życie.

    Jesteśmy w pięknym budzacym respekt miejscu, otoczeni woda pełną ryb i pionowymi skałami
    Jutro czeka nas wycieczka objazdowa po wyspie , łącznie ze wspinaczka n najwyższy w Holandii szczyt( powyżej 800 m) jak uda nam się załatwić sprawy paszportowe. Krzysio jest miłośnikiem łowienia, i do tego skutecznym, tak że dzisiaj szykuje nam się wyśmienity obiad z lokalnych rybek , jeszcze trzeba tylko je zidentyfikować czy są jadalne.

    Buziaczki to wszystko na dzisiaj.
    Read more

  • Saba Island Day two

    December 5, 2025 in the Netherlands ⋅ 🌬 28 °C

    Saba jest przepiękną wyspa, można powiedzieć perła Karaibów. Położona troszkę na uboczu głównych szlaków turystycznych, historycznie przechodziła przez ręce różnych państw poczynając od Hiszpanii poprzez Anglię, Francję i Holandię. W tej chwili należy do Królestwa Holenderskiego. Z brzegu wygląda niedostępna, nie zaludniona i wręcz nie przyjazna . Na szczęście dzisiaj po poznaniu jej głębokiego wnętrza, pojawiła się jako najczysciejsza, najbardziej zorganizowana, zadbana, bezpieczna i serdeczna Karaibska wyspa, na dodatek posiadająca najwyższy szczyt holenderski. Tak wspaniale się rozwinęła poprzez ciężką pracę nieznanych bohaterów przeszłości przekształciła się w bardzo piękna i malownicza perłę z czterema głównymi osadami , ze stolicą The Bottom, wieloletnim tym samym gubernatorem. Trafiliśmy na nią w dniu Saba Days. Wielkie święto z udziałem gubernatorów okolicznych wysp oraz uczta dla podniebienia karaibskich przysmaków i napoi, między innymi Saba Spice., oraz bardzo głosnej muzyki w udziwniony, męczącym stylu. Wszyscy są bardzo przyjaźni, ale graniczne obowiązkowe meldowania, sprawiają dużo opóźnień i według nas niepotrzebnej biurokracji
    Obowiązkowo wybraliśmy się na zwiedzanie tej małej 5 milowej , a jakże interesujacej wyspy. Dwie taksówki pobrały nas z portu granicznego i część osób z obu zalog zdecydowało się po zwiedzaniu zostać w miasteczku pełnym atrakcji Saba Days. A cześć wybrała się na dość wyczerpującą wspinaczkę na najwyższą górę Holandii Mount Scenary, w sercu Saby rainforest. Tu w 1933 roku kręcony był King Kong. Zainteresowani , w tym my, ruszyli w dość wyzywający marsz generalnie najpierw ciągle pod górę, a spowrotem w pełnych błota, wilgotnych, naprzemiennie kamieniach i schodach. Były momenty, że chciało się porozmawiać z górą, ale góra była bezlitosna i milczała.
    Z innych ciekawostek to jest tutaj najkrótszy na świecie komercyjny pas startowy, 1300 feet długi, poza tym szkoła medyczna oraz Polski ksiądz Zbigniew dowodzi tutaj kościołem katolickim, a właściwie 3 kościołami. Nie udało nam się go spotkać , bo na czas Saba Days wyjechał z wyspy ( chyba bardzo słusznie).

    Tak naprawdę to nie da rady opisać wrażeń emocjonalno- wzrokowych tak łatwo, ale chciałbym zostawić krótkie podsumowanie ... Była to jedna z piękniejszych wysp, jeśli nie najpiękniejsza, nawet gdy nie posiada ani jednej plaży., w zamian jest rajem dla miłośników nurkowania i snorkeling. Podobno ma ponad 20 szlaków turystycznych, z jednego skorzystaliśmy, wdrapując się na ok. 875 metrów, na szczyt nieczynnego wulkanu. Niestety z racji warunków atmosferycznych, otaczającej nas mgły i chmur, trudno było nacieszyć się widokiem z góry, nie mniej złapaliśmy na krótki moment przetarte niebo i na pamiątkę zdążyliśmy utrwalić ten moment na zdjęciu i krótkim video. Moment warty trudu zdobycia Mount Scenery .
    Read more

  • Saint Barthelemy

    December 6, 2025 in Saint Barthélemy ⋅ 🌬 26 °C

    Dzisiejszy dzień, będzie bardzo krótki w opisie, ale bardzo długi w czasie i pokonanej odległości. Przepłynęliśmy 43 mile morskie, w bujającej atmosferze, hałasując dookoła, gdyż towarzyszył nam niekorzystny wiatr, w osiągnięciu dzisiejszego celu, którym był Saint Barth. Pasat wiał około 18 - 20 węzłów i naprawdę pływało się cudownie pod względem żeglarskim , niekoniecznie pasażerskim, ale baaaardzo długo, intensywny dzień żeglarskich umiejętności i pasażerskiego przetrwania. Dobiliśmy do Gustavia, która jest stolicą wyspy , żeby jak zwykle najpierw załatwić formalności imigracyjne, bo przecież ponownie wpływamy do innego kraju. Flotylla parkująca w zatoce zrobiła na nas ogromne wrażenie . Wszędzie dookoła rozmaite ekskluzywne łodzie. W międzyczasie pokropił mały deszczyk, a oczom naszym ukazal się widok podwójnej tęczy., a zaraz po, kolejny imponujący karaibski zachód słońca. Ruszyliśmy na noc do przepięknej zatoczki Anse de Colombier. Na obiad były hamburgery z grilla, sałatka i spaghetti w chyba najlepszej wersji , jaką miałem. Większość załogi, zapobiegawczo, aby uniknąć w ciągu dnia choroby morskiej , ograniczyła się do wieczornego posiłku, stąd pewnie był wilczy apetyt i wrażenie, że obiadek był najlepszy na świecie. Lekko zmęczeni , idziemy spać. Tylko Iza i Terry wybierają się odwiedzić sąsiednią łódkę pod polską bandera. Jutro dawno wyczekiwana plaża i relaks w wodzie.Read more

  • Saint Barth Day Two

    December 7, 2025 in Saint Barthélemy ⋅ 🌬 27 °C

    Kolejny przepiękny dzień, obudziliśmy się do szumu fal poganianych stałym ciepłym passatem. Zapach świeżo parzonej kawy i herbaty uzupełnił rytuał przebudzenia. Krzysiu przy pomocy dziewczyn stworzyli magiczną jajecznicę z boczkiem. Posileni ruszyliśmy na podbój wyspy. Saint Bartholomeo obecnie należący do Francji słynący z drogich sklepików i miejsca odpoczynku i wakacji słynnych osób. Na przykład Roman Abramowicz były właściciel Chelsea FC, Larry Page współzałożyciel Google, Jeff Bezos z Amazonu często cumują w Gustavia swoimi jachtami no i tak dalej.

    Ciekawe jest to, że ta wyspa należała Szwecji, jako jedyna z wysp na Karaibach i to przez prawie cały wiek, no może bez dwóch lat. Do dzisiaj są nazwy ulic w języku szwedzkim i francuskim, a czasami tylko szwedzkim.

    Po desancie na plaży wyciągnęliśmy dinghy wysoko na brzeg aby morze jej nie porwało i ruszyliśmy najpierw szlakiem wzdłuż stromego klifu, a potem bardzo do góry i następnie na dół ulicą do stolicy wyspy Gustavia.  

    Na koniec trzeba było uzupełnić kończący się prowiant i napoje i przy pomocy taksówki dotrzeć do końca szosy, a początku szlaku skalnego, gdzie później już na nóżkach dźwigalismy zakupy do plaży i później do łódki.

    Na szczęście był jeszcze czas na plażę i siedzenie w wodzie, niektórzy oglądali rybki i żółwie, a niektórzy robili po prostu nic. Było bardzo przyjemnie i relaksująco.

    Potem obiadek, kiełbaski z grilla i później oczekujemy gości, przyjaciele z drugiej łódki dotarli do tej samej zatoki i pewnie wpadną na z wizytą 😁😀🍻
    Read more

  • Grand Case Saint Martin

    December 8, 2025 in France ⋅ 🌬 27 °C

    Juz naprawdę jest mi wstyd zaczynać tym sam zdaniem, że jest pięknie ale co mogę poradzić ze każdy dzień jest cudowny no i tak było dzisiaj również...piękny dzień.

    Rano kąpiel i plaża i potem jeszcze raz kąpiel i plaża. Staliśmy w chyba najpiękniejszej zatoce wyspy owiewani pasatem przesaczonym wilgotnością i sola ,który opiekował się nasza duszą i ciałem. Powolnie bez pośpiechu szykowaliśmy się do opuszczenia Saint Bart i powrótu do Saint Martin. 

    Żegluga cud, jeden hals baksztagiem ze średni prędkością 6.5 węzła po prostu marzenie zeglarskie. Na noc kotwica. Troszkę ciężko było znaleźć dobre miejsce aby się dobrze zahaczyła ale wszystko poszło dobrze . 

    Dzisiaj jemy obiad na lądzie i może będzie langusta😀. Była langusta i 2 bushwakers. Radość jak na zdjęciu 😍
    Read more

  • Ile Tintamarre

    December 9, 2025 in France ⋅ 🌙 27 °C

    Przedostatni dzień bez stresu i zobowiązań, konieczności bycia gdzieś na czas, czy też robienia czegoś co trzeba. Po wspaniałym wczorajszym obiedzie w restauracji nad morzem, gdzie delektowalismy się cudami kuchni francuskiej, gdzie każdy chyba miał doskonale przyrządzony obiad i napój, udaliśmy się na dobrze zasłużony spoczynek. Każdy pospal do oporu i później ruszyliśmy na miasto zakonczone śniadaniem połączonym z lunchem. Małe zakupy głównie plynne, a potem łódka. Kotwica i żagle w górę i ruszyliśmy do naszej ostatniej wyspy na tej wyprawie. Jest nią pięknie oslonieta Tintamarre.  Przepięknie  zarysowane nabrzeże, mieszane kolory ciepło pomarańczowo czerwone z niebieskim i turkusem pomału zamieniającym się w ciemną noc zaprosiły nas na odpoczynek po kolejnym cudownym dniu. To by było na tyle, jutro rano pobudka, silnik, pakowanie, pot, zmęczenie i wizja powrotu do zawalonego śniegiem domu. Ale wspomnienia zostaną na wieczność.Read more

  • Milwaukee

    December 10, 2025 in the United States ⋅ 🌙 10 °C

    Dzisiaj pobudka odbyła się bardzo zdyscyplinowanie, pomimo wczesnej pory. Mieliśmy piękny wieczór na wyspie zakończony wyśmienita kolacją, rozweselającymi napojami i muzyka.

    Potem niestety pakowanie. Rano o szóstej wszyscy byli na nogach i w godzinkę byliśmy pod żaglami, a w zasadzie pod żaglem, bo postawiliśmy tylko foka. Sama świadomość, że można rano żeglować, a wieczorem szuflować śnieg w zimnym Door County, była wciąż jeszcze abstrakcyjna. Wpływając do portu przywitały nas ogromne iguany, które w niezliczonej ilości doskonale wpasowały się w kolory drzew. Polecam zabawę odszukania iguan na zdjęciach.

    Oddanie łódki poszło bardzo sprawnie, zjedliśmy wspólne śniadanko i trzeba było ruszać na lotnisko. 

    Iza i Terry dostali się na plażę koło lotniska i widzieli nasz startujący samolot.

    I to by było na tyle. Mile  wspomnienia, które będą towarzyszyć mam przez długi czas pomagając przetrwać czekającą nas zimę.
    Read more

    Trip end
    December 11, 2025