Spain
Aqueduct of Segovia

Here you’ll find travel reports about Aqueduct of Segovia. Discover travel destinations in Spain of travelers writing a travel blog on FindPenguins.

9 travelers at this place:

  • Day5

    Segovia

    July 24, 2016 in Spain

    ... stojí opravdu za návštěvu. 👍Je tu nekonečně dlouhý akvadukt (Stavěný bez malty. Jak to sakra udělali?), nádherná katedrála a Alcazár, který inspiroval Disneyho, což jsme nepoznali, protože ho rekonstruují...

  • Day4

    3 Zamarramala 32/112km

    July 26, 2017 in Spain

    Segovia is a very nice historical town with lots of tourists, with big cathedral and mighty castle. The alberque (8e) was 2km after the town in the next village. It was new, very nice, with kitchen and 2 big rooms with 10 double beds. Fortunately only two other pilgrims were in my room, one of them with a bike from Madrid.

  • Aug9

    Łzy (Segovia)

    August 9, 2016 in Spain

    Swego czasu ojciec Jan Góra dzielił się z nami pomysłem założenia klasztoru mniszek dominikańskich w okolicach ośrodka nad Lednicą. Pomysł ten powracał do niego co jakiś czas. W tej sprawie cierpliwie czekał na właściwy moment. Być może sprawa wymaga szczególnej interwencji (nomen omen) u góry, stąd po śmierci ojca wciąż na tę nową fundację czekamy. A że nie było dla niego na ziemi spraw nie do załatwienie, tak sobie myślę, że i Pan Bóg „ulegnie” jego namowom.

    Planowanej fundacji towarzyszyć miały dwa symbole. Po pierwsze, ogromny bukłak na łzy, który zbierać miał łzy wypłakanych ludzkich nieszczęść. Po drugie, ogromna księga intencji, w której, od wstąpienia do zakonu, każda siostra miała zapisywać wszystkie intencje, o modlitwę w których została poproszona. Z taką księga miała na koniec zostać złożona do grobu.

    Te dwa obrazy wróciły do mnie w zeszłym roku, kiedy zbierałem intencje do pielgrzymiej modlitwy. Z tą samą siłą przychodziły mi na myśl i w tym roku. Choć mój zeszyt z modlitwami proporcjonalnie mniejszy od życiowej księgi modlitw mniszek, brakowało mi wspomnianego bukłaka na łzy.

    W ewangeliach można znaleźć kilka ważnych scen, kiedy Jezus się wzrusza przy spotkaniu z drugim człowiekiem. Myślę, że nie chodzi tam tylko o ludzką biedę, nieszczęścia, choroby. Wzrusza nie tyle zło, które dotyka człowieka, co złożone w nim dobro, które cierpi. Spojrzenie Jezusa pozwala zobaczyć człowieka pełniej, bliżej – zauważyć to, co normalnie skrywane. Mam jakiś tego przebłysk, czytając o problemach, troskach kryjących się w intencjach od znajomych osób, o których przecież sobie nie opowiadamy. Boimy się wypowiedzieć je na głos przed samymi sobą. Na piśmie zawsze prościej… Jeszcze silniejsze tego doświadczenie ma miejsce w czasie spowiedzi.

    Czego się nie mówi? Co skrzętnie skrywamy? Automatycznie chciałoby się odpowiedzieć: to, co wstydliwe – słabości, grzechy, wady. Ale czy tylko? W końcu dostrzec zło jest bardzo łatwo – nie trzeba specjalnie prześwietlać drugiego człowieka. Ono zawsze, prędzej czy później wybije na zewnątrz. Bardzo łatwo też sobie to rzekome zło (fałsz, nieszczerość, hipokryzję) u drugiego człowieka domniemać. Jednak przecież oprócz tego, co ciemne, skrywamy w sobie i dobro. To dobro, którym nie chcemy się chwalić. Dobro często niespełnione – szlachetne intencje, tęsknoty, pragnienia, troskę świadczącą o wrażliwości…

    Może to jakaś szczególna łaska, choć liczę na to, że jest to powszechne doświadczenie spowiedników, że w przeważającej większości spotkanie w sakramencie z drugim człowiekiem jest dla mnie niesłychanie pięknym (i zawstydzającym) odkryciem w nim dobra. Właśnie nie grzechu, ale dobra. O ileż więcej tego dobra, o ileż więcej niespełnionej miłości musi dostrzegać w nim Bóg! Może dlatego nie wyobrażam sobie, jak można takiego człowieka w trakcie spowiedzi sponiewierać, jak – na niego krzyczeć, poniżyć, karcić… (niestety z opowiadań wiem, że jak najbardziej to też się zdarza).

    Staram się mieć w pamięci to doświadczenie, gdy wchodzę na ambonę. Jak tę wyzywającą mnie intymność spotkania w konfesjonale – tę pojedynczość, która podważa moją odrywającą się od rzeczywistości paplaninę – ocalić, gdy dzieli się ją przez setki słuchaczy? Nie pozwolić się ponieść magii mównicy. Mówić do setek bardzo wyjątkowych biografii, nie tracąc wrażliwości na nikogo… Czy to ta nieśmiałość w spotkaniu z kimś, kto w cztery oczy może zakwestionować moje zgrabne uproszczenia, sprawia, że nie wyobrażam sobie, jak można kogokolwiek potraktować z góry z wysokości ambony? Obym takiej wrażliwości nigdy nie stracił.

    Dostrzeżenie ukrytego dobra wokół tego, co złe, brutalne, niesprawiedliwe, nieludzkie niesie w sobie jednak pewne niepokojące napięcie. Szlachetne intencje, skrywane dobro w żaden sposób nie unieważnia powagi grzechu. Przechodzi mnie dreszcz na to niby banalne spostrzeżenie, że i najwięksi zbrodniarze tej ziemi mieli swoje rodziny, zacisza domowe, uściski, pocałunki… Troszczyli się o swoje dzieci, tęsknili za żonami… Jak można unieść w sobie taką sprzeczność?

    Nie ulegając naiwności wobec zła i tego niepokoju, jaki rodzi rozdwojenie „czułego zbrodniarza”, wolę mimo wszystko widzieć w skrytym dobru znak nadziei. Że nawet pośród licznych błędów, zawiści, złośliwości, żądzy odwetu i zwyczajnej ludzkiej podłości, człowiek ów wciąż jeszcze zdolny jest do dobra. Nie całe w nim zginęło. I choćby w zdecydowanej większości swoich decyzji mu przeczył, jest ono dla niego wciąż otwartą możliwością. Jeszcze może się zmienić.
    Read more

  • Day1

    Visita a Segovia

    July 14 in Spain

    Improvisamos una visita express a Segovia, acabando con un espléndido sabor de boca!
    Unas cervecitas en la misma plaza del acueducto, paseo por el centro histórico hasta la Plaza Mayor y merienda-cens en el Vips... No se puede pedir más!! (Bueno si, comprarnos un par de gorros!!)

You might also know this place by the following names:

Aqueduct of Segovia

Join us:

FindPenguins for iOS FindPenguins for Android

Sign up now