Spain
Manzanares el Real

Here you’ll find travel reports about Manzanares el Real. Discover travel destinations in Spain of travelers writing a travel blog on FindPenguins.

7 travelers at this place:

  • Sep9

    Manzanares

    September 9 in Spain ⋅ ☀️ 16 °C

    Left Early this morning for a place called Manzanares el Real. Another clear blue sky day. Again we walked down cow paths and rocky trails into a lovely town. Tonight we are staying at a donation albergue, run by a family that has a shed on their lot that they run for pilgrims. They even served us a fantastic meal! Anyway more pics of today.Read more

  • Day9

    On the way home

    November 17 in Spain ⋅ 🌧 7 °C

    The last two days have been with close friends, in the tiny town of Soto del Real. Walk out their door, turn left, and in two minutes you are on a dirt path heading up into the Guadarrama mountains. The views of the snow in the mountains were pretty great, and we enjoyed several long walks. Went to a colegio basketball game, a great in-town restaurant, the castle at Manzanares (as spectacular as I remembered it). But the really nice thing is that when you are with good friends, there is no need to go go go. Sitting around the table drinking tea, occasionally helping out with one kitchen task or another, it was a wonderful weekend.

    Two trivia tidbits. From Soto del Real, into the center of Madrid, you can ride on a bike trail without ever coming into contact with vehicular traffic. That’s 50 kms of uninterruted cycling. Trivia point two. Recent law in Spain requires that restaurants and bars provide you with “agua del grifo” (tap water) at no extra charge. The water in Spain is excellent, so this is a great development, and I assume it is intended to reduce the use of plastic bottles.

    Now we are in the Madrid airport, an hour or so till boarding. Home again till Sunday, when we leave for California and grandkids for Thanksgiving week.
    Read more

  • Apr16

    Cuenca Alta Manzanares Regional Park

    April 16 in Spain ⋅ ☀️ 14 °C

    Only 45 minutes from Madrid you can find this absolutely beautiful national park; lake, river, forests, rocks, snowcapped mountaines everything you need for a big hike with fantastic sceneries. The walk started from the middle of the park from a small village called Manzanares El Real. Unsure how much we walked but it seemed a lot by the time we sat down for our celebration beers and tapas. We had just about enough energy to check out the castle before we headed back to Madrid with sore feet and burned shoulders.Read more

  • Aug8

    Rytm (Manzanares el Real)

    August 8, 2016 in Spain ⋅ ☀️ 27 °C

    Pierwsze dni są zasadniczo po to, żeby złapać rytm. Szczególnie rannego wstawania. Zdaję sobie sprawę, że w oczach innych pielgrzymów, a jeszcze bardziej napotkanych po drodze tubylców, robię co najmniej za dziwaka. Kto by myślał w Hiszpanii wstawać po piątej, dwie godziny przed świtem? I choć, zwłaszcza na początku, patrząc o tej porze na nieubłagany zegarek, jestem w stanie przyznać im rację, aż za dobrze wiem, że już o dziewiątej, kiedy zacznie robić się naprawdę ciepło, będę żałował, że nie wyszedłem jeszcze wcześniej albo że chociaż nie spiąłem się, żeby jak najwięcej podgonić w spokojne i rześkie nocne godziny.

    Godzina pobudki pozostaje stała. Wbrew ciężkim godzinom przedpołudniowym nie przyspieszam też zbytnio tempa: wszystko ma swój rytm i nie wolno go zagubić. Tak jak te ostatnie godziny wypełnia zalane potem i oślepiające oczy nerwowe odliczanie brakujących kilometrów, tak te pierwsze, ciemne godziny rządzą się specyficzną ospałością. Trzeba pozwolić ciału stopniowo wychodzić ze stanu uśpienia. Nie gonić za wszelką cenę. W końcu stawiam moje zmysły na granicy możliwości, ograniczając im dostęp do danych. Noga po ciemku musi wyczuć kształt ścieżki, której nie zobaczą oczy. Te z kolei muszą wypatrzeć wyblakłą strzałkę, która każe zmienić kierunek, a kiedy jej brak, oszacować, którędy biegnie główna droga, nad czego oczywistością przy dziennym świetle ani chwili bym się nie zawahał.

    Lubię wychodzić rano i rozkoszować się czernią nieba rozświetloną gwiazdami. Nasycać się ubóstwem detali, dawać sobie szansę skupienia się na każdym z nich. A gdy zabraknie wytrwałości do tej ascezy, dopowiadać wyobraźnią ukryte strony rzeczy spowitych mrokiem.

    Ranna pobudka to oczywiście sztuka sprawnego i bezszelestnego zniknięcia ze schroniska. To przede wszystkim wymaga dyscypliny – nawet bardziej niż wprawy. Spakować cały plecak poprzedniego wieczora. Zostawić tylko miejsce na śpiwór i piżamę. Choć czasem rzeczywistość może nieco skomplikować te plany, ze swojej strony nie mogę pominąć niczego, co da się zrobić.

    Ciekawe, że bardzo szybko podświadomie przestawiam się pod tę ranną dyktaturę budzika i praktycznie od drugiego dnia budzę się kilka chwil wcześniej, tak że daruję potencjalnym sąsiadom jeszcze jednego głosu. Wówczas zostaje tylko wysunąć się ze śpiwora, przebrać i po cichutku wymknąć z plecakiem i śpiworem (świetny worek na ewentualne drobiazgi) na dobrze wytłumiony grunt, gdzie już spokojnie mogę nieco głośniej dokończyć pakowanie. Dumnym, że w dużej mierze w tej uprzejmej cichości dorównuję moim koreańskim znajomym.

    Ta dyscyplina oczywiście nie tylko kończy i zaczyna dzień, ale rządzi każdą jego godziną: dbać o zapas wody – nie oszczędzać okazji na napełnienie bukłaków – potem może jej nie być, a te 5 minut może uratować zdrowie; przygotować jedzenie na drogę; zatrzymać się w odpowiednim czasie; wyruszyć nie wcześniej ani nie później, niż wypada; po dojściu wziąć prysznic i od razu zrobić pranie; dowiedzieć się, gdzie i kiedy msza… Zmęczenie, choćby nie wiem jakie, nie jest wymówką, bo odrobina kompromisu może zanadto później kosztować.

    W każdej z tych czynności jednocześnie nakładam na moje ciało wymagania, ale też słucham go. Szukam złotego środka między napinaniem granic i pokornym ich szanowaniem. Niby to oczywiste, że pielgrzymka kształtuje duszę. Mniej oczywiste, a jakże genialne w tej naszej powszedniej wybiórczości, jest to, że dociera do niej przez ciało.
    Read more

  • Day3

    2 Manzanares el Real 15km

    July 25, 2017 in Spain ⋅ ☀️ 22 °C

    After my big breakfast it was too early for a lunch, so I brought something in the shop: watermelon, jogurt (thought I'll need the cup as a spoon for the watermelon, bit I could eat it with my small plastic spoon), water, tomato juise and beer (actually I wanted buy a coke, because I've bad too much beer yesterday (8), but they really don't have any nornal coke - incredible, the world is really breaking down).
    Menzanares is a nice town with a nice medieval castle.
    Read more

You might also know this place by the following names:

Manzanares el Real

Join us:

FindPenguins for iOS FindPenguins for Android

Sign up now