Peru
Los Organos

Here you’ll find travel reports about Los Organos. Discover travel destinations in Peru of travelers writing a travel blog on FindPenguins.

14 travelers at this place:

  • Day249

    Mancora, Peru

    September 6 in Peru ⋅ ⛅ 26 °C

    So die letzten zwei Tage treffe ich mich mal mit dem xxxxxx den ich am ersten Tag am Strand kennengelernt habe! Wir fahren zum benachbarten Strand "El Ñuro" zumindest ist es der Plan um mit Schildkröten zu schwimmen!
    Aber auf dem Weg gibt es plötzlich Stau ... sowas ist in Zentral- und Südamerika nicht üblich. Es ist eine Straßenblockade ... später erfahre ich warum (ein junges Mädchen 14 Jahre alt wurde von einem Venezulaner vergewaltigt und getötet ... die Leute sind mehr empört über die Regierung und Polizei die nichts macht!) Und so greifen die selber durch!
    So sind wir so zu sagen gezwungen in "Los Organos" zu bleiben .... aber garnicht so schlecht im Nachhinein da es hier auch mehr als genug Schildkröten gibt die sich am Steg tummeln .... der Grund dafür ist aber weniger appetitlich den die Fischer werfen ihre Fischabfälle einfach vom Steg ins Wasser und die Schildkröten machen es dich ganz einfach! Für mich war das mehr als widerlich ins Wasser zu steigen, für die einheimischen Touristen war das die mega Attraktion! Die leute hilten und zerten an den Schildkröten was mir definitiv zuviel war! Ich war zwar im Wasser aber nir kurz. Danach sind wir weiter über den Strand .... ein kleines paradis eröffnete sich ... keine Leute, sauberer Strand und die Sonne ist perfekt ... und so verbringen wir den ganzen Tag am Strand!
    Heute geht für mich weiter aber erst halb 10 abends Richtung "Trujillo" ... etwa 8 bis 10 Stunden Busfahrt! Der Bus soll aber der Extraklasse sein ... da bin ich mal gespannt! So verbringe ich den Tag entspannt am Pool und gehe mittags an den Markt zum Essen und mal meine FlipFlops zu reparieren (mir fehlen die Worte über die improvisierte Reparatur meiner flipflops) ich habe jetzt mehr Angst das die mir auseinander fallen als davor!
    Abends gehe ich noch mal Pasta essen (überteuert) und dann geht schon die Busfahrt los!
    Read more

  • Day56

    Beach live in Peru

    September 17 in Peru ⋅ ☀️ 20 °C

    Its hard to believe your eyes,when you first see these huge bodies jump straight up out of the ocean, just a hundred meters from the beach. I was reading up on the northern and southern wales...are they meeting at the ecuator? Well some do ,but the south american ones spent summers in patagonia ,but now they are in the warmer waters of Peru to raise the kids. After watching the humpback whales jumping from the beach at the outskirts of town , we started to cook dinner. Just as we 're getting ready to eat a police moto with flashing light stops and the officers knock at the door. "You cannot camp here , but we will show you a safe place to spent the night" . So after we packed up we follow their flashing lights through town to another spot at the beach , where we find other overlanders already camping . " And if you need help the police station is right around the corner" ,says the lady officer before she left. Such nice law enforcement!
    This stretch of northern Peru has beautiful beaches and we suck up the sun again after the cold of the Andes.
    Read more

  • Day43

    Auf dem Weg nach Chiclayo

    October 11 in Peru ⋅ 🌙 17 °C

    Nachts werden auch Demonstranten müde und gehen schlafen. Nun ist die Stunde der fluchtbereiten Touristen gekommen. Zusammen mit einer Schweizerin stiegen wir um vier Uhr in Xaviers Taxi und fuhren im Affenzahn zur Grenze nach Peru. Es gab nur ein noch aufmüpfiges gallisches Dörfchen zu bezwingen, das sich trotz Feiertag noch an den Demonstrationen beteiligte. Aber auch hier waren nur etwas Steine und Baumstämme auf der Straße, die wir im Slalom umfuhren. So kamen wir nach fünf Stunden problemlos in Peru an. Nach einem Mittagessen in Tumbes geht es weiter neun Stunden nach Chiclayo.Read more

  • Day2

    Widok na Pacyfik

    August 2, 2018 in Peru ⋅ ☀️ 27 °C

    Les tortuguitas bungalows - bajkowe miejsce nad oceanem. Choć kiedy dotarliśmy tam taksówką z Talary, oboje z Wojtkiem mieliśmy nietęgie miny. Uliczka z zaschniętej gliny, baraki z gliny/ tektury/ dykty, pojedyńcze zdezelowane półciężarówki i wiatr przetwierający śmieci z jednej strony na druga. Dwie bramy do naszych "bungalowów" to z jednej strony żelazne ciężkie wrota zamknięte na cztery spusty, z drugiej krata. Kierowca taksówki też miał wcale nie wesoła minę, zastanawiając się co ma zrobić w takim miejscu z dwójką gringos z dziećmi.... Ale za kratą znalazł się gospodarz, który wprowadził nas na taras, z którego widok roztacza się wprost na Pacyfik. Dokładnie jak na zdjęciu na booking.com. I to co z zewnątrz prezentuje się jak barak z zaschniętej gliny, w środku jest bungalowem z bambusa, z tarasem, ogrodem i kuchnią. Dokładnie jak na zdjęciu... Jeden problem, że w łazience tylko zimna woda, ale jesteśmy w stanie to przeżyć....
    O 8 padamy na twarz (jednak jet lag robi swoje) a za oknem słychać osławione fale przyboju. Miejsce jak z bajki - mimo pierwszego wrażenia.
    Read more

  • Day3

    Rozmówki hiszpańskie

    August 3, 2018 in Peru ⋅ ☀️ 25 °C

    Pobudka o 5.00, nie, żeby ktoś nas budził albo była potrzeba, po prostu jet lag. Wczoraj odkryliśmy, że wybieranie się w te strony bez znajomości hiszpańskiego jest nie tylko nieeleganckie, ale najzwyczajniej w świecie - głupie. Zakupione rozmówki hiszpańskie, zapewniające, że w 7 dni opanujemy podstawy, są równie pomocne jak dajmy na to książka telefoniczna (mogę spokojnie konwersować o tym ile mam braci i sióstr, ale zapytanie o drogę do sklepu mnie, i rozmówki, przerasta). Na szczęście istnieje Google translator (to nie jest reklama, ale gdyby Google chciał nam coś zapłacić, czemu nie ;)) i dzięki temu od wczoraj wiemy nie tylko jak dotrzeć do sklepu, ale i to że rano dostaniemy śniadanie. Co prawda gospodarze patrzą się na nas z lekkim rozbawieniem jak każde ich słowo wstukujemy w komórkę, ale cel uświęca środki.
    Z tarasu czekając na śniadanie podziwiamy pelikany i albatrosy (chyba albatrosy) które walczą o resztki połowu wyrzucone przez rybaków do wody i zastanawiamy się jak najlepiej zabrać się za wykonywanie planu zwiedzania - czyli pływanie z żółwiami, oglądanie wielorybów i wycieczka do lasów mangrowcowych. Oczywiście nasza nieznajomość hiszpańskiego nie ułatwia zadania, lekka ręką - 100 do skuteczności.
    Read more

  • Day3

    Pływanie z żółwiami

    August 3, 2018 in Peru ⋅ ☀️ 25 °C

    Po śniadaniu z widokiem na Pacyfik rozpoczynamy zwiedzanie. Przed wejściem do bungalowów wita nas wielki znak: agencja turystyczna "David Tours". Licząc na anglosaskie korzenie właścicieli ufnie decydujemy się sprawdzić co i jak. Anglosaskie korzenie są jedynie w nazwie, więc cóż, dziękujemy Ci Google. Wiemy już ze chodzi nam o tortugas, i ballenas, zaczynamy też mieć opanowane liczebniki... Trochę drogo wychodzą te liczebniki, postanawiamy szukać dalej. Jak się okazuje, pływać z żółwiami można 200 m od nas (i od agencji turystycznej) - wstęp na molo i kamizelki po 4 sole od osoby... Tak, czytaliśmy w przewodnikach, że dla turystów wszystko jest drożej....
    Żółwie są niesamowite - przyciągają je na przynętę z wypatroszonych ryb (obrzydliwe w dotyku, niestety wiemy już z osobistego doświadczenia), więc przypływają stadami i mają w żołwim nosie to że banda oszalałych ludzi robi wszystko żeby je posmyrać. Jako bonus są ławice obłędnie kolorowych rybek, które roją się wokół żółwi (i rybiej padliny). A przy wejściu, na wielkim posterze, stoi napisane (po hiszpańsku, a jakże), że żółwie (tortugas) są roślinożerne (herbivorus). Najwyraźniej te tutaj nie czytały posteru, albo jak my nie znają hiszpańskiego ;-). M'n'Ms zachwycone żółwiami, ławicy rybek, także zwabionych kanibalistyczną w przypadku rybek padliną, chyba nie dostrzegają z przejęcia, a i padlina im niespecjalnie przeszkadza, chcą więcej i więcej żółwi, najlepiej gdybyśmy w ogóle nie wychodzili z wody od tych obłędnych olbrzymów. Bo, zapomniałam dodać z wrażenia, te zółwie są spokojnie wielkości człowieka. Chyba jednak po zastanowieniu wolałabym żeby były roślinożerne.
    A po pożegnaniu z żółwiami można podziwiać pelikany i albatrosy (czarne?????) rojace się po drugiej stronie pirsu. Na wyciągnięcie ręki i bez lornetki (i niestety bez aparatu który na wszelki wypadek został w pokoju). Trzeba będzie wrócić jeszcze do pelikanow....
    Read more

  • Day4

    Ale skąd wieloryby przecież nie wyszłyby

    August 4, 2018 in Peru ⋅ ⛅ 18 °C

    Pobudka o 7 rano - i wyruszamy na bezkrwawe łowy wielorybnicze. Jesteśmy z siebie dziko dumni bo udało się nam wynegocjować 25% niższa cenę (oczywiście po hiszpańsku, w liczebnikach jesteśmy coraz lepsi), i jednocześnie przerażeni, czym my za te 25% taniej popłyniemy.
    Ale na pirsie tłumy, wszyscy ładują się do łódek, więc chyba wszystko w porządku. Nasz sternik opowiada dużo (po hiszpańsku), rozumiemy że muchos ballenas i moj bonita - czyli że ma być dużo i ładne. No to super.
    Płyniemy tylko z 40 minutowym opóźnieniem, jako że kilka osób się spóźnia. W sumie to ładnie ze strony sternika, że poczekał. W okół stada pelikanów, tak pokracznych kiedy startują i lądują, że człowiek zaczyna wątpić w siłę ewolucji. Do tego jakieś inne ptaszydła nurkujące z wysokości 5-10m pionowo w dół, i wynurzające się nie tylko żywe ale z ryba. Do tego majestatycznie kołujące nad nami albatrosy i coś co z braku wiedzy nazwijmy umownie mini kondorami morskimi. Kształt całkowicie kondorowy, tylko wielkość nie ta, jakieś 1.20 m rozpiętości skrzydeł kiedy Wiki mówi ma być prawie 3 m.
    OK, ptaków jest zatrzęsienie, ale nam dziś chodzi o wieloryby. Muchos i moj bonita. Z plaskaniem ogonami, skokami nad wodę i ogólnym baraszkowaniem w stadzie.
    Przewodnik i sternik po skończeniu wykładu przepatruja horyzont oraz wody bliższe i dalsze w poszukiwaniu sobie tylko znanych znaków zwiastujacych wieloryby. Inne łódki już na horyzoncie, ale płyną dalej, czyli wielorybów póki co brak.
    Co chwilę albo sternik albo przewodnik machają w podekscytowaniu ręka, na co cała ekipa zrywa się z ławeczek i nastawia aparaty - żeby za chwilę opaść z rozczarowaniem.
    Ale, po kilku falstartach, nareszcie - jest! Grzbiet wieloryba, jak żywy. Są również 4 inne łódki w okolicy, które rzucają się w kierunku ballena, więc ten uznaje, że trochę mu za tłoczno i przechodzi w pełne zanurzenie. Ale zaraz są następne, a nasz sternik wydusza co się da z silnika, i odstawiamy innych, żeby napawać się widokiem, (grzbietów) wielorybów w samotności. Wrażenie prawdę mówiąc niesamowite, wielkość tych grzbietów i nosów jest porażająca i wzbudza w człowieku zupełnie pierwotny zachwyt. Jest też chwytająca za serce para cielaka z mamusia (cielak był wielki, ale mamusia....wooow) - i niestety to już koniec.
    Przewodnik stwierdził że było muchos enough i wracamy. Dopiero teraz zdajemy sobie sprawę jak daleko od brzegu wypuściliśmy się w takiej łupince.
    Read more

  • Day5

    Upiorne noce dyskotekowe

    August 5, 2018 in Peru ⋅ ⛅ 20 °C

    Oprócz wrażeń podróżniczych, Los Organos również niestety zapewnił nam krótki kurs jak raj zamienić w piekło. Czwartkowej nocy do snu kołysały nas fale przyboju, a w piątek o 22 ze snu (cóż, jet lag) wybudził nas łoskot i dudnienie dyskoteki - za ścianą. Subwoofer, beat, disco peruwiano pełna parą ZA ŚCIANĄ. Trzęsie się sufit, ściany, podłoga i łóżko. Decybeli nie liczę, myślę że poza wszelką skalą. Czary goryczy dopełnia fakt że wzdłuż całej długiej plaży jest to jedyna dyskoteka. ZA ŚCIANĄ . Otumaniony ze snu umysł próbuje tłumaczyć sobie i dzieciom, że weekend, że pewnie do 24, no 1 w nocy skończą. Gdzie tam...4 rano i dalej łup łup łup...a jutro sobota...
    PS w sobotę zaczęli o 7 i skończyli o 6 rano. W sumie dziwne, że po tym wszystkim jakoś funkcjonujemy...ale jak widać co ci nie zabije to cie wzmocni - w piątek nie dało się spać, w sobotę obudziliśmy się że 2 razy.
    Read more

  • Day98

    Du Pérou à l'Équateur

    May 24, 2018 in Peru ⋅ ⛅ 22 °C

    Pour rejoindre l'Équateur, quoi de mieux que du stop sur la mythique Panaméricain ?
    Pour ça, il faut déjà la rejoindre. Je prends donc un bus de nuit de Huaraz à Trujillo. Le premier jour se passe bien et je campe sur la plage de Los Organos au nord du Pérou.
    Le lendemain, ceviche de morues fraiches au petit déjeuner puis reprise du stop. Passage de frontière dans l'après-midi et arrivé à Machala pour la nuit.
    Ensuite, en bus cette fois-ci, je me rends à Montanita sur la côte équatorienne. Le bus prend plus de temps que prévu et je rate les vingt premières minutes de la finale de ligue des champions...
    On m'avait conseillé Montanita, mais une fois le match terminé, je me rends compte que c'est une ville très touristique, bonne que pour faire la fête.
    Vingt minutes de stop plus trad, je me retrouve à Las Tunas. Plage déserte à côté d'un petit village. L'occasion de ressortir enfin mon hamac. La dernière (et première) fois que je l'avais sortie c'était à Bariloche en Patagonie. Pour avoir l'impression de ne pas le transporter pour rien, je dors dedans cette nuit !
    Read more

You might also know this place by the following names:

Los Organos

Join us:

FindPenguins for iOS FindPenguins for Android

Sign up now