Spain
Burgo Ranero, El

Here you’ll find travel reports about Burgo Ranero, El. Discover travel destinations in Spain of travelers writing a travel blog on FindPenguins.

20 travelers at this place:

  • Day21

    Today's walk

    September 7, 2016 in Spain

    21 miles today, and even though it was still hot, there was a lot of shade and a nice breeze. And the walk went by fast because I was walking with a Spaniard who was kind enough to let me practice my Spanish.

  • Day27

    Until We Meet Again

    September 25, 2017 in Spain

    Some familiar faces that have shared the trail or a common meal with us are leaving The Way. Andres catches a train back to Madrid for work, Barbara and Francisca (and their doggie pawed chaos tubes) return to Italy, the Belgians - Rosette, Eric, & Adelan - will finish in Leon, Jean-Luis and his wife have returned to their farm near Orloron St.Marie, we've lost track of the Germans - Hagen, Elsbeth, et al. Hyun Sook Shin, who walks more slowly, may intersect with our Camino again. BUT with shared contact information, who knows where we will meet again.Read more

  • Day16

    Sing a Song ...

    September 25, 2017 in Spain

    I've been singing on the Way from time to time. Right now I have the Carpenters' "Sing a Song" on my Camino sing list.

    Last night at an Italian albergue we were treated to a live guitar performance by a Spanish pilgrim who is carrying his instrument, talent and voice on the Camino. His rendition of Simon and Garfunkel's Sounds of Silence was haunting and sorrowful.

    After supper the party continued with the largely Italian pilgrim cohort singing improvisational versions of Bob Dylan's Knocking on Heaven's Door, accompanied by the beautiful strumming of the Spanish pilgrim. Magic.Read more

  • Day8

    Tag 7 geschafft

    June 15 in Spain

    Die letzte Nacht war mal wieder sehr anstrengend! Obwohl ich in einem kleinen 5 Bettzimmer war, hatte ich das Glück diesen Raum mit 4 Männern mittleren Alters zu teilen! Jo, alle 4 haben letzte Nacht geschnarcht! Und wie! Also war eigentlich der Plan heute nur 17 km zu gehen damit ich mehr Ruhe hab. Aber dann dort angekommen hab ich mir den nächsten Tag angeschaut und hätte dann 9,5 + 18,3 machen müssen und das durch die Calzada romana. Die zwar wunderschön ist, aber halt auch 2 lange Strecken in der prallen Sonne und ohne Brunnen auf dem Weg! Und da es sehr heiß geworden ist hab ich dann gedacht:“ zieh durch Marry!“ und hab hier in der privaten Unterkunft angerufen und ein Zimmer reserviert. Zum Glück! Denn dieser Ort hier ist so klein und hat nur 2 Herbergen mit insgesamt 45 Zimmern. Jetzt teile ich mir ein 2 Bettzimmer mit den älteren Herrn den ich schon ein paar mal auf dem Weg getroffen hab und der auch aus DE kommt und hoffe auf eine ruhige Nacht! Ich brauch schlaf!!! Damit ich morgen die 18,5 km ohne Brunnen oder Bar durchziehen kann. Gleich gibt es Abendessen und hier in der Herberge ist auch das Paar, dass ich bereits in Castrojeriz in der Unterkunft kennengelernt hab. Die sind in DE aufgebrochen vor 14 Jahren und gehen jedes Jahr ein Teil vom Jakobsweg. Nächstes Jahr wollen sie in Santiago ankommen. Wahnsinns Storry und schön, wenn man sich dann immer mal wieder auf dem Weg trifft.Read more

  • Day22

    Calzadilla de los Hermanillos

    May 17, 2017 in Spain

    The wonderment of trekking along a 1,000 year old Roman road, the Vía Trajana, was only somewhat diminished by the raining, overcast conditions.

    After a not super difficult, 17 miles, we arrived at the albergue around 2pm. They fed us before 6:30pm! And they had vegetation lentils! Bliss.

  • Day27

    Sahagún to El Burgo Ranero

    October 3, 2017 in Spain

    10.3.2017 Tuesday. 12 miles

    Today was one of our "shorter" Days. The trail was straight, flat and thankfully a lot was tree lined. We came across a small church that looked so simple, and yet, again, the inside was beautiful. The afternoon. quickly turned hot with no trees which always makes a short day longer. Was nice to meet up with four marvelous Canadian woman that have become friends.

  • Day20

    Calzadilla de los Hermanillos

    July 8, 2015 in Spain

    Så var vi framme vid vårt härbärge. Lite lyxigare än tidigare men det kändes som vi behövde det. Eftersom vi inte jäktar så blev det två Café con leche i förmiddags. Fantastiskt med alla små och stora kyrkor som man har tillfälle att besöka och stanna upp i för att samla tankarna.

  • Day12

    Księża (El Burgo Ranero)

    August 17, 2016 in Spain

    Skubiąc te parę akapitów, na jednym mi zależało: by nie wyszła z nich laurka. Obawiam się jednak, że mimo usilnych chęci, nie do końca mi się to udało. I chyba muszę się z tym pogodzić. Od początku wiedziałem bowiem jeszcze jedno: że nie mogę pominąć tego tematu. Przekładałem go z dnia na dzień. Teraz, prawie u kresu drogi, ostatnia szansa by się z nim zmierzyć.

    A chcę napisać słów parę o napotkanych po drodze księżach. Paru z nich już się tu przewinęło. Myślę również o tych wszystkich, których spotkałem na pielgrzymkach w poprzednich latach. Z wieloma witałem się i żegnałem w biegu, często bezskutecznie próbując wyłowić ich imiona. Młodzi, starzy, Hiszpanie, obcokrajowcy, elokwentni i swojscy.

    Nasze spotkania w większości ograniczały się do mszy. Wbiegali w ostatniej chwili i zaraz po niej szybko domykali, co trzeba, bo już spóźnieni na kolejną. W diecezji Astorgi (dane relatywne do mojej rocznej pamięci – poza datą gwarancji) średnio na jednego kapłana przypada cztery, pięć parafii. Tylko paru służy w jednej (rozumiem, że w miejskiej), największa grupa ma po trzy, ale niemało też tych z siedmioma i ośmioma kościołami. Brak powołań? Na pewno. Ale z drugiej strony pod uwagę wziąć trzeba również przemiany społeczne i wyludnienie wsi. W wielu wioskach na próżno by zapełniać kościelne ławki niedobitkami mieszkańców, w większości w podeszłym wieku, którzy, z drugiej strony, nie mieliby jak dotrzeć do innego kościoła. Młodych dawno nie ma. Albo więc ksiądz objedzie te wszystkie na wpół wymarłe osady, albo mszy nie będzie. I trzeba przyznać, że niezależnie od liczby świątyń, raczej wciąż jest to ta pierwsza opcja.

    Wiadomo, że trudniej o mszę w tygodniu, na co często skarżą się pielgrzymi. W znacznej mierze zależy to od szlaku. Łatwo jednak w pielgrzymiej megalomanii zapomnieć, że nieobecny ksiądz zapewne tego dnia odprawia mszę w dwóch innych miejscowościach. I nie pielgrzymi są jego pierwszymi podopiecznymi.

    Osobnym tematem są oczywiście pozamykane kościoły i tezeuszowa wędrówka w poszukiwaniu doń kluczy. Wśród wędrowców stosunkowo sporo duchownych, więc nieraz wystarczyłaby otwarta świątynia, zwłaszcza gdy architektura schroniska nie pozwala na godne celebrowanie mszy.

    Ten ostatni punkt wiąże się z szerszym tematem chrześcijańskości szlaku. Można utyskiwać na turigrinos albo przewracać oczami na widok różnych dziwacznych duchowości. Można też dać im nienarzucającą się szansę spotkania Kościoła. Do tego też nie potrzeba księdza. W dobrze działającej parafii grupa świeckich powinna sobie bez niego dać radę. Często przejmują to na siebie wszelkich wyznań i narodowości wolontariusze. Nie zapomnę też zupełnie nieplanowanego i może dlatego tak owocnego doświadczenia pielgrzymowania z grupą młodzieży (moi bracia, którzy odważyli się na podobne szaleństwo, mieli analogiczne przeżycia), która przez cały dzień drogi na wieczór dosłownie zaprowadzała kolejnych napotkanych ludzi do ołtarza. Dla wielu bywał to zaledwie pierwszy z wielu czekających go jeszcze kroków.

    No, ale jakoś mimowolnie zostawiłem na boku tych moich drogich księży. Wracamy!

    Moi drodzy, którzy mnie nie czytacie, bo w końcu jak byście tu zabrnęli, nie znając polskiego (i moi drodzy, którzy mimowolnie jesteście czytelnikami nieswojej odezwy), nie znam was. Może jesteście podli, nudni i butni (na pewno wobec tego, co robicie, nie posądzę was o lenistwo). Zostawiam to między wami a Panem Bogiem. Dziękuję natomiast za świadectwo dawania tego, co najlepsze dać możecie. I może zarazem jedyne. Być może nie tak wyobrażaliście sobie wasze kapłaństwo. Do kogo innego chcieliście głosić (ostatecznie wcale nie tak) płomienne kazania niż do przygłuchej grupki zasypiających staruszek. Ale jesteście. Trwacie jak strażnicy pozostawieni na zapomnianej już dawno przez wszystkich wartowni. I zawracacie mnie od rozpraszania się na wszystko to, co ostatecznie naprawdę jest nieważne.
    Read more

You might also know this place by the following names:

Burgo Ranero, El

Join us:

FindPenguins for iOS FindPenguins for Android

Sign up now