Portugal
Furnas

Discover travel destinations of travelers writing a travel journal on FindPenguins.
Top 10 Travel Destinations Furnas
Show all
52 travelers at this place
  • Day9

    Poça da Dona Beija

    September 6 in Portugal ⋅ ⛅ 19 °C

    Nach dem mittagessen sind wir züruck ins hotel gegangen und haben wir noch 2.5 std geschlafen 😴🤣 , danach sind wir zum thermal pools gegangen nach 40-50 min wartezeit dürften wir auch rein 🤗😜 hatte sich gelohnt, schade nur das es schon sehr Dunkel war mann könnte aber sich ein bisschen entspannen 😊 und die aussicht war traumhaft schön🌳🌿Read more

  • Day12

    Cosido das Furnas - a híres vulkán kaja

    September 8, 2019 in Portugal ⋅ ⛅ 21 °C

    A parkból jöttünk is egyből a Caldeiras de Vulcões-be. Asztal a tegnapi, mivel nem tudtuk mekkora a cosido, kértünk a nap leveséből (rizses csirke leves, érdekes, nem rossz) meg egy kosár garlic bread-et ( sajtos vajas fokhagymás pirítós, isteni). Megettük, majd hozták a főételt. Azta, egy nagy jénai tál tele. És ez egy adag, ezek nem viccelnek. Ráadásul a többi főételhez képest (15-17 euró) ez még olcsó is (13.5). Szóval ezek kint készülnek a furnasi tónál. Beássák reggel egy nagy fazékban a földbe a caldeirosok (kazán) mellett, 5-6 órát fő a vulkáni tevékenységtől forró földben, és kész is. Nem adnak hozzá levet, elvileg nagyon fűszert sem. A benne lévő zöldségek (répa, káposzta, kelkáposzta, krumpli, édes burgonya, yam gyökér) és a különböző húsok (különféle sertés, boldog tehén, csirke, kolbász és helyi véres hurka) sok órás közös főzése adja meg a végső ízeket. Kimondottan finom, ízes. Omlós husi, puha párolt zöldség és ennyi. Persze hoztak mellé egy nagy adag párolt rizset is, nem mintha magában nem lett volna elég :D
    Két tányérba szedtünk belőle és még így is vagy másfél adagot elcsomagoltattunk (vacsorára pont elég volt).
    Utána ettünk helyi sütit (talán ez is yam gyökérből van, ez az étterem találta ki). Majd kaja kómába esve mentünk tovább. Ajánlom mindenkinek a cosidót!
    Read more

  • Day6

    Furnas day 6

    February 15, 2020 in Portugal ⋅ ☁️ 17 °C

    Dzień rozpoczęliśmy od zwiedzenia wschodniej części wyspy Sao Miquel. Pierwszym punktem jest Jardim Municipal da Povoacao, z pięknymi widokami na aocean Atlantycki.
    Dotarlismy się później do Farol do Arnel – to najstarsza z azorskich latarni morskich uruchomiona 26 listopada 1876 roku. Czynna jest dla odwiedzających przez cały rok jedynie w środy (dzięki wycieczkom z przewodnikiem można poznać nieco historii oraz dowiedzieć się trochę o pracy latarnika), myśmy byli w sobotę, ale warto zobaczyć ją z bliska. Chociażby dla roztaczających się tu wkoło widoków. Dostaliśmy się do niej na piechotę, ponieważ spory odcinek drogi prowadzącej w dół ma 35% nachylenia! Początkowo wydawalo się nam, że aż tak źle nie jest, aż dotarlismy nieco niżej. Dobrze, że zostawiliśmy auto na parkingu – samochód z tak słabym silnikiem tu nie dałby rady. Niestety akurat właśnie momentalnie zrobiło się piekielnie duszno – o ile na zejście nie stanowilo to większego problemu, o tyle z powrotem było już gorzej. Pogoda na Azorach bywa chyba równie zaskakująca jak na Islandii ;)
    Spod latarni pięknie widać pobliskie klify. Po powrocie na parking wycierając zalewający oczy pot zupełnie zapominialam o tutejszym punkcie widokowym Miradouro de Farol do Arnel – właśnie z tego miejsca roztacza się przepiękna panorama na latarnię i położony jeszcze niżej port.
    Dla zachowania równowagi, następnym miejscem jest punkt widokowy Miradouro da Ponta do Sossego na który to dostajemy się już bez takich podejść. Wystarczy przekroczyć drogę i już jesteśmy… No właśnie, gdzie? To w końcu punkt widokowy czy ogród?! Otaczająca nas roślinność skutecznie odwraca uwagę od panoramy górzystego wybrzeża. Zadbane grządki z najróżniejszymi kwiatami sprawiają, że mamy ochotę zostać tu dłużej. Miejsce jest na to przygotowane – wiaty z grillami, ławkami… Nic tylko rozpocząć piknik! I hortensje… Wszędzie są hortensje! Żeby nie to, że dzień chyli się już powoli ku końcowi, naprawdę chętnie bym tu została. Jednak droga powrotna do Lagoa jeszcze długa i kręta, więc lepiej pokonać ją póki jeszcze jasno.
    Dzień zakończony w gorących wodach w termach ;)
    Read more

    Katrin Ziarkowski

    Aniu, bardzo ładnie piszesz, i to tak że mam wrażenie że jestem z wami na tej wyspie :)

    2/18/20Reply
     
  • Day7

    Furnas day 7

    February 16, 2020 in Portugal ⋅ ☁️ 15 °C

    Poranek przywitał nas deszczem. Cały dzień padało. Nie było widać widoków z góry. Wiał silny wiatr, słońce było tylko chwilę w ciągu dnia.
    Ruszyliśmy w trasę z Furnas – całkiem sporej miejscowości położonej… w środku krateru czynnego, aczkolwiek aktualnie uśpionego wulkanu. Bez problemu odnaleźliśmy Recinto das Caldeiras, w którym znajdują się fumarole – pęknięcia ziemskiej skorupy, z których z sykiem wydobywa się para wodna. Czuć charakterystyczny, aczkolwiek dość słaby zapach jaja – to ulatniający się siarkowodór. Teren ogrodzony jest murkiem, ale miejscami czuć ciepło buchające z ziemi i poza nim.
    Mamy tu m.in. gotującą się wodę w Caldeira do Asmodeu, głęboką, złowrogo bulgoczącą jamę Caldeira de Pero Botelho, wystrzeliwującą wrzącą wodą na kilkadziesiąt centymetrów  Caldeira do Esguicho, syczące Caldeira Barresta, Caldeira Seca, Caldeira Pequena oraz Caldeira Grande. W bliskiej odległości od gejzerów miejscowi kucharze robią kopczyki, w których wstawiają garnki z lokalnym przysmakiem Cozido. Potrawa duszona jest przez kilka godzin w specjalnych, okrągłych dołach wykopanych na terenie przy gorących źródłach leżących przy jeziorze Lagoa das Furnas. Danie powstaje na bazie mięsa i warzyw, a gotowane jest w wykopanych w ziemi dołkach, gorących od aktywnych wulkanów. Okolica słynie z tego, że fumarole mogą pojawiać się w różnych miejscach, by po jakimś czasie samoistnie zniknąć. Że też mieszkańcy nie boją się, że to wszystko kiedyś wybuchnie! Kłęby pary wodnej, charakterystyczny jajeczny zapach, gotująca się woda, błoto, wrząca rzeczka – i to wszystko w sąsiedztwie domów! Wspomniana wrząca rzeczka oddzielona jest od chodnika jedynie niewysokim murkiem, przez który w razie potknięcia łatwo przelecieć. Maseczka z gotowanego błota gwarantowana natychmiast.
    Wulkan Furnas w liczbach? Wiek kaldery szacowany jest na 34 000 lat. Najwyższy punkt ma 805 metrów, maksymalna głębokość kaldery wynosi 604 metry, całkowita liczba kraterów erupcyjnych wynosi 92. Wulkan od czasu osiedlenia w XIV w. wybuchł dwukrotnie.
    Kolejnym punktem do zwiedzania byla plaża Mosteiros, która chwilami przypomina bardziej Islandię, aniżeli Azory. Uznawana za najładniejszą czarną plażę w tym regionie, rzeczywiście urzeka skalistym wybrzeżem, formacjami skalnymi oraz surferami, którzy próbują swoich sił na mocnych, atlantyckich falach. Warto wpaść na chwilę, by posiedzieć nad oceanem i po prostu nic nie robić.
    Kontynuując podróż przez wyspę w kierunku wschodnim zatrzymaliśmy się na moment w punkcie widokowym Miradouro de Santa Iria. To tam, spoglądając w prawo i lewo, widać piękne uformowanie linii brzegowej Sao Miguel. Widać także, jak bardzo rozwinięte jest rolnictwo na tej wyspie. gdyż po horyzont rozciągają się pola uprawne lub łąki, na których wypasa się bydło. Czuć spokój i słychać ciszę. I oczywiście zapach krów ;)
    Na chwilę popołudniu wyszło słońce i przestało padać. To był dobry moment na kolejny punkt trasy - Termas da Ferraria. Wzieliśmy stroje kąpielowe, plan był taki, że popływamy w naturalnych gorących basenach. Co jest tak wyjątkowego w tych basenach? Po pierwsze, nazwa basen jest tutaj użyta mocno na wyrost. Są to tak naprawdę małe akweny przy brzegu, oddzielone od otwartego oceany skałami i kamiennymi murkami, ale nie koniecznie w pełni zabudowane. Dla pluskających się w wodzie przygotowana jest infrastruktura: przebieralnie, toalety, drabinki do zejścia, oraz liny (tak, liny ;-)), których trzeba się trzymać. Skąd gorąca woda w Atlantyku? Jest ona naturalnie ogrzewana przez aktywne tereny wulkaniczne. W praktyce wygląda to tak, że do basenu napływa zimna woda, ale w momencie odbicia od skał jest nagrzewana i wraca o wiele cieplejsza (podobno temperatura wody może osiągnąć nawet 60 stopni Celsjusza!).
    Niestety, silny wiatr uniemożliwił nam kąpiel. Fale rozbijały się o skały.  Ponta da Ferraria – sam dojazd jest nie lada wyzwaniem, bo zjazd po ostrym zboczu obfituje w serpentyny bez żadnych zabezpieczeń w postaci barierek. Kiedy już się dojedzie na dół, można zostawić samochód na bezpłatnym parkingu i albo pójść na basen komercyjny, albo udać się do wspomnianego basenu naturalnego. Mniej więcej w połowie drogi do tego drugiego znajdują się prysznice, toalety oraz przebieralnie.
    Pogoda się psuła, padał już rzęsisty deszcz i jak dotarliśmy nad dwa duże jeziora: jedno z niebieską wodą (Lagoa Azul), a drugie z zieloną (Lagoa Verde), oddzielone wąskim pasmem ziemi, to nie było za dużo widać na horyzoncie. Nieopodal znajduje się jeszcze jedno, ale trochę mniej widowiskowe jezioro Lagoa de Santiago. W tym rejonie można również skoczyć w kostium kąpielowy i kąpać się w gorącym oceanie :)
    Dzień zakończony w gorących wodach w termach ;)
    Read more

  • Day11

    Egy délelőtt Furnasban

    September 7, 2019 in Portugal ⋅ ⛅ 19 °C

    Mivel volt még vagy 2-3 óránk, ezért körbe néztünk a környéken. Először természetesen a Furnas tavat akartuk, de kiderült hogy pár euró belépő van, ha be akarunk menni abból az irányból, ahonnan kocsival lehet jönni. Mivel amúgy is körbe akartuk sétálni, ezért most ezt kihagyjuk.
    Láttunk egy táblát, miradouro valami nem messze, menjünk. Miradouro do Lombo dos Milhos, és innen látszik az egész település. Nagyon szép, plusz megláttuk hogy itt ott gőzölög a város. Juhuuu, furmeolák vagy mi, vissza a kocsiba, keressük meg őket :)
    Caldeiras Vulcânicas, már a neve is izgi. A caldeira itt nem kaldérát jelent, hanem kazánt, úgymint gőzölgő tűzforró gáz, víz és sár kitörések a földből. Volt egy, ami tiszta kén volt körben, az konkrétan a fortyogó pokol bugyrára emlékeztetett.
    Amikor leparkoltunk, ott volt egy ananászos pult és egy srác batman pólóban, én is abban voltam, össze mosolyogtunk, hát muszáj volt tőle venni ananászos vodkás koktélt :D
    Utána körbe jártuk a sok caldeiras-t. Tényleg sok van, körülötte szokás szerint rendezett gyönyörű park, meg sétány. Mindenhonnan folyik a víz a kő falvakból, van ahol langyos, van ahol tűzforró. Plusz random helyeken is gőzölgő lyukak vannak, van ahol a szuvenir bolt mellett be van szakadva a talaj és az alján fortyog a szürke sár, vastól barnás sok helyen a patak és a falak, kéntől sárga itt ott a föld, szóval nagyon izgalmas, ahogy rájössz, hogy itt tényleg aktív vulkáni tevékenység lehet a föld alatt mindenhol.
    Említettem a kénes bugyrot. Körbe volt rakva zsákokkal, nem is értettük miért. Biztos hogy ne fojjon ki. Jött egy srác, kampóval kivett egyet, basszus, főtt kukorica 😁 ami ott fő meg. Megkérdeztük egy lánytól aki azt majszolta hogy honnan vette. Biztos őrült, tele volt a szája, de elmondta. Tőlünk pár méterre. Azonnal venni kell. Isteni volt, nagyon édes, roppanós, valahogy kicsit más. Ja, és 1 euró összesen 👍Elmajszoltuk mi is a gőzölgő parkban.
    Read more

  • Day11

    Jól megérdemelt ebéd

    September 7, 2019 in Portugal ⋅ ⛅ 20 °C

    Miután átvettük sikeresen a sátor szállást, elmentünk kajálni. Előre kinéztük már a helyet, mert akarunk cozido das furnast enni, ami igen híres itteni kaja, de majd erről később. A neten sokan a Tony's-t ajánlják, de egyrészt voltak furcsa vélemények róla, másrészt kívülről sem volt annyira szimpatikus a hely. Páran írták, hogy inkább a Caldeiras & Vulcões-ben érdemes, ezért ide jöttünk. Szóltak is, egyből hogy ma már nincs, mi mondtuk hogy amugyis holnapra szeretnénk, most csak enni valamit 😁 Szuper panorámás asztalt kaptunk, ettünk furnasi bruschettát (a híres neves furnasi édes kenyérből van, nagyon jó), azori fish and chipset (kis halak voltak megsütve) és egy fura nevű valamit, ami sült sertés és gombóc formára sütött tört krumpli helyi sajttal és kolbásszal. Remek volt.
    Lefoglaltuk holnapra az asztalt és a cosido-t is. Láttuk mások asztalán hogy nagynak tűnik az adag, elég lesz egy, a pincér csaj furcsán nézett, hogy csak egy? Kérdeztük az mekkora adag. Hát attól függ mennyit eszünk. Mondtuk jó lesz az egy, az a biztos, lehet nem is jó.
    Read more

  • Day12

    Délutáni csoda Furnasban

    September 8, 2019 in Portugal ⋅ ⛅ 19 °C

    Ahogy mentünk vissza Furnasba, elkezdett szemetelni az eső, na fasza. Aztán ráfordultunk a hegyi útról a városra, és aztamindenit 😯 Tökéletes szivárvány. Gyorsan fotózzunk. De kár volt sietni, legalább fél óráig ott volt 😍 Még bőven volt idő egy vulkán kukoricát is elfalatozni 🤣 Gyönyörű látvány volt 😊Read more

  • Day4

    Funky coloured spa time

    December 23, 2019 in Portugal ⋅ ☁️ 14 °C

    Yes the colour really looks like this in real life.

    The internet says it's because of iron in the water, which made my uncle call it "water coming from rusted iron pipes".

    It did feel quite nice and warm! And I have a golden poop coloured swimsuit to bring home as a souvenir :)Read more

    Cathy Y

    That looks toxic LOL

    12/24/19Reply
     
  • Day21

    Kukoricázás

    September 17, 2019 in Portugal ⋅ ⛅ 20 °C

    Tegnap a nagy tanácstalanságban kinéztük, hogy bár sokan szidják a helyi buszjáratokat, de közben meg járnak folyton, és bárhova el lehet jutni. Van még egy teljes napunk, hova menjünk? Együnk főtt kukoricát Furnasban 😂 Ponta Delgada-ba amúgyis esőt mondanak egész napra.
    Reggel 9-kor indult a busz a kikötőtől, 10.30-ra ér Furnasba. Egy jegy 4.5 euró körül van. Normál távolsági busz, végig ment a parton, láttunk szép homokos strandokat, Villa Franca do Campo-t, majd befordult a hegyek felé, onnantól felhőben haladtunk.
    Időben Furnas-ba értünk, ahol sokkal jobb idő volt, bár szürke minden. Most hogy gyalog voltunk és volt egy egész napunk, végig tudtunk sétálni sok helyen, ahova kocsival eddig nem volt idő. Igen, hülyén hangzik, de tényleg ez van, kocsival mindig mész valahova időre meg még egy kicsit utána és nem marad idő helyben kovájogni. Na most volt 6 óránk.
    A Terra Nostra Park bejáratánál szálltunk le. Innen séta a patak felé, találtunk egy cuki kis házikót vízimalommal, meg egy gyönyörű kertet a túlsó partján a pataknak, amiről kiderült, hogy magánkert de minden augusztusban ingyen látogatható. Szerencse hogy már szeptember van...
    Tovább le a völgybe, ott is patak partján, új park, vízeséssel, helyi halak akváriumban, sok szép buja zöld növény és virágok, felette a helyi camping, ahol még most is sátoroztak.
    Kedvenc lábáztató a patak partján pont üres, leültünk, jó meleg sőt forró termál víz, ami csak úgy jön a falból, egy kis medence felfogja, onnan meg folyik a patakba. Remek egy hely, Kata kedvence 😊
    Na jöhet a kukorica, amiért jöttünk. Csak előtte nézzük meg a kedvenc teázót is. Ja, persze, az keddenként zárva. Mint a Caldeiras & Vulcões, ahol cozido-t ettünk a múltkor, most is akartunk rájuk írtunk, és válaszoltak: keddenként sajnos zárva vannak 😣 Tehát maradt a kukorica. Isteni, meleg, édes, és egy euró, hát nem tökéletes? Elmajszoltuk a teázó teraszán majd körbe sétáltunk a füstölgő gőzölgő furmeolák között megint. Még mindig egy csoda.
    Próbáljunk mégis cozidot szerezni, nézzük meg Tony's-nál, sokan azt ajánlják. Nem derült ki lett volna e, mert rögtön közölték hogy teljes full house van. Hát ok. Találtunk egy másik helyet, ott is mondták, hogy ha nem volt előre megrendelve, nem tudnak adni. Akkor ennyit a cozido-ról, feladatuk.
    Így jutottunk el egy nagyon hangulatos de tök üres kerthelyiséges étterembe, nagy fa asztalokkal, szép parkos környezettel. Gyorsan ettünk nap levesét (répa leves, persze hogy Kata ette meg) sajt válogatást és hamburgert helyi marhából. Remek volt, egyszerű, semmi extra, de finom, olcsó és kellemes maga az ebéd.
    Még volt időnk, így vissza mentünk a caldeirakhoz. Vagy furmeolák? Fogalmam sincs már. Oda, ahol gőzöl a föld, mintha a pokol akarna kitörni alóla, hol víz jön, hol gáz, itt kéntől sárga, ott vastól barna, jó erős szaga van, forró, mindenhonnan ömlik és hihetetlen. Na és ebben fő a kukorica. Amiből gyorsan vettünk így ebéd után még ötöt 😂 Jó lesz holnapra. Meg jégkrémet. Azt csak úgy mostanra.
    Még egyszer vissza mentünk lábat áztatni aztán irány a busz, haladjunk, lassan fél 5.
    Pojta Delgada-ba visszaérve gyorsan vettünk még egy kis kaját, nasit, sört, grillcsirkét, kiültünk a kikötő partjára, falatoztunk, megittuk, sétáltunk egy rövidet majd mentünk haza össze pakolni. Reggel korán Moby Dick, és onnan már nem ide jövünk, hanem a reptérre.
    Read more

  • Day4

    Cozido das furnas

    December 23, 2019 in Portugal ⋅ 🌧 14 °C

    The most famous dish from this island. It's basically a bunch of meats, sausages, and veggies stewed in a hot spring/volcanic vent for a really long time.

    The blood sausages looked very unappetizing tbh and it was overall an underwhelming experience 😂Read more

You might also know this place by the following names:

Furnas, 푸르나스 화산, Фурнаш