Peru
Yanque

Discover travel destinations of travelers writing a travel journal on FindPenguins.

33 travelers at this place

  • Day16

    Colca Canyon

    August 19, 2018 in Peru ⋅ 🌙 5 °C

    Heute gehts um 6:30 los, damit wir pünktlich die Kondore im Canyon beobachten können. Auf dem Weg zum Condor Kreuz machen wir ein paar Stopps, zum Beispiel in einer kleinen Stadt (sehr gut genutzt um bei den Temperaturen noch ein paar Winterklamotten zu erwerben 👌🏼) und an einem Aussichtspunkt. Wirklich ein sehr schöner Ausblick! Der Canyon ist zweimal so groß wie der Grand Canyon - das war uns vorher garnicht so bewusst. Witzig ist auch der Gegensatz zwischen den wüstenähnlichen Kakteen am Boden und den schneebedeckten Anden hoch über uns.
    Am Kondor Kreuz angekommen, können wir wirklich einige Kondore beim Fliegen beobachten. Danach noch ein kleiner Spaziergang mit unser Gruppe am Canyonrand entlang und schon gehts wieder ‚nach Hause‘.
    Dieses Mal werden wir zwei ganz alleine in einem anderen Restaurant abgesetzt, war aber sehr lecker! Heute Nachmittag haben wir etwas entspannt, auf dem Marktplatz bei einem Eis gequatscht und einfach die Sonne genossen. Ein frühes Abendessen und schon gehts wieder ins Bettchen - morgen früh gehts nach Cusco!
    -Lisa
    Read more

  • Day19

    Chivay to Cuzco - the 4000m-highlands

    September 20, 2017 in Peru ⋅ ☀️ 7 °C

    Back up to Patopampa at 4910m, this time by day and with some time to observe 8 volcanoes including the active and smoking Sabancaya. It's cold but a lady in traditional dress is there to sell me nice gloves - the highest purchase I've ever made. It might be the lack of oxygen but everything looks magical in the following hours through the Pampa de Toccra. Lots of llamas, alpacas and vicuñas (their wild cousin), plus some flamingoes and the yareta, a moss-like plant which grows 1mm per year and lives for several milennia. After a break above the huge Laguna de Langui the bus arrives in Cuzco - super hectic and touristy but after a(nother) amazing lama steak at local chef Marcelo Batata I'm starting to like the city.Read more

  • Day8

    Yanque

    September 22, 2018 in Peru

    Heute ist die erste Woche um, wir verlassen die Colca-Lodge wieder, und der Tag scheint nicht der beste unseres Lebens zu werden...
    Der Hase übersieht eine Stufe, stürzt - erstmal nicht schlimm, die paar blauen Flecken heilen schon wieder. Aber: die niegelnagelneue Kamera ist kaputt 😱. Wie gut, dass wir die alte Kamera für alle Fälle mitgenommen haben...
    Viel zu spät starten wir in unser Tagesprogramm, die Folklore an unserem ersten Stopp in Yanque ist schon vorbei (gibt schlimmeres), und die Kirche hat auch schon zu. Naja, für eine Runde über den Marktplatz reicht es...
    Read more

  • Day24

    Trek do Uyo Uyo i gorące źródła

    August 24, 2018 in Peru ⋅ ☀️ 13 °C

    Jako, że wyprawę do kondorów zakończyliśmy wcześnie, a krajobraz kanionu zbudował apetyt na dalszą eksplorację okolicy, po południu postanawiamy wybrać się na krótką wycieczkę do ruin Uyo Uyo, kończąc pławieniem się w gorących źródłach. Nasz hostel nawet oferuje taką wycieczkę z przewodnikiem, ale postanawiamy wybrać się sami testując mapy "maps me" załadowane z sieci.
    Ma być luźno i spokojnie, 3/4 drużyny wyrusza więc w sandałach na modłę peruwiańską.
    Mapy internetowe działają pięknie, pogoda sprzyja, drogę do ruin odnajdujemy więc bez problemu. Po drodze mijamy wesoła lamę biegnąca na swoją własną wycieczkę, a na horyzoncie (bliskim) oczywiście Andy i dymiący Sabancaya.
    Ruiny nie budzą większego zachwytu (kto wie, może jednak trzeba było wybrać się z przewodnikiem), dla poprawienia statystyki wycieczki zdobywamy więc pobliskie wzgórze (mimo protestów M'n'Ms w sandałach).
    Sandały akurat rzeczywiście okazują się pomyłką, ale nie ze względu na trudny teren, tylko na stopień zapiaszczenia drogi, w zasadzie idziemy po kostki w pyle. Za to w stopy wnikają się kolce kaktusów, agaw i innych klujących roślinek których w okół, i w pyle, nie brakuje.
    Słońce zachodzi, wschodzi za to imponujący księżyc niemal w pełni, który uczciwie obfotografowujemy.
    Wreszcie wyczekane źródła - na szczęście otwarte do 6.30.
    Trzeba podjąć ważną decyzję - w lewo czy w prawo, bo kompleksy basenów widać po obu stronach. Informacji o temperaturze wody oczywiście nie ma. Wybieramy te po prawej - są bliżej, więcej basenów i chyba cieszą się większą popularnością.
    Szatnie oczywiście umowne, ale co tam, nie będziemy wydziwiać, chodzi o to żeby jak najszybciej znaleźć się w ciepłym basenie, bo temperatura spada.
    A tu niespodzianka, do najciekawszych basenów trzeba dojść po wiszącym moście, który choć nie jest zrobiony z trawy, kiwa się i ucina zdecydowanie bardziej niż starożytny inkaski.
    Za to po drugiej stronie ciepłe baseny, i widok który wynagradza wiele - po nami rzeka Colca, nad nami kanion, z jednej strony wysoki i strzelisty most kamienny, godny Kotliny Kłodzkiej, a z drugiej dymiący wulkan. A nad wszystkim księżyc w pełni, brakuje tylko jelenia - albo chociaż lamy...
    Wieczór kończymy wyśmienitą kolacją w hostelu - po raz pierwszy w Peru jesteśmy naprawdę zachwyceni jedzeniem - i specjalnym pokazem w planetarium, też w hostelu. O planetarium jest szerzej w osobnym poście, tu napiszę tylko, że jesteśmy tak blisko równika, że rewelacyjnie widać planety, Wenus, Marsa, Jowisza i Saturna, które świecą wielokrotnie jaśniej niż gwiazdy. Poza tym niebo zupełnie inne - w końcu jesteśmy na półkuli południowej. Oczywiście łatwo znaleźć krzyż południa (który wcale nie wygląda jak krzyż) i skorpiona. Inne znaki zodiaku są widoczne przede wszystkim dla osób o dużej gwiezdnej wyobraźni, za to Orion lśni na niebie wszystkimi gwiazdami dużo jaśniej niż na północy!
    Na zakończenie mieliśmy jeszcze okazję pooglądać planety i księżyc przez olbrzymi, profesjonalny teleskop, i chociaż Jowisz niestety schował się za drzewem, pierścienie Saturna widać było przepięknie. Za to księżyc dosłownie oślepił nas blaskiem ( bez znaczenia że odbitym), i jesteśmy przekonani, że wszystkie kratery mamy już na zawsze wypalone na siatkówkach....
    Read more

  • Day23

    Autokarem do Chivay i Yanque

    August 23, 2018 in Peru ⋅ 🌙 0 °C

    Jako że kolejnym celem podróży jest kanion Colca, najlepszym sposobem na dotarcie tam jest autokar wycieczkowy. Wiemy już, że zdecydowanie wycieczki objazdowe nie odpowiadają nam w najmniejszym stopniu, ale co zrobić. Droga wiedzie przez (oczywiście) Andy, widoki rekompensują więc co nieco uwięzienie w puszce. Do tego jedziemy przez tereny zamieszkałe przez wigonie, wszyscy więc trzymają aparaty w pogotowiu, i wypatrują stąd saren z przerośniętą szyją. Jako, że wigonie dopisują, humor dopisuje również. Po 6 godzinach i jakichś 6 dziesięciominutowych przystankach w punktach widokowych (nie na wigonie, na jeziora i wulkany) docieramy do Chivay, które jest oficjalną bramą do Kanionu.
    I nie zatrzymując się na długo, łapiemy transport do Yanque na (oczywiście) Plaza de Armas. Tradicion Colca, nasze luksusowe miejsce odpoczynku, wita nas serdecznie, a kierowca zapewnia, że za jedyne 150 soli zawiezie nas jutro do mirador Cruz del Condor - czyli na punkt widokowy, z którego widać szybujące kondory. Dziękujemy uprzejmie, ale po 3 tygodniach w Peru, wiemy, że to jest mocno zawyżona cena, taka w sam raz dla gringos, którzy dopiero co wysiedli z samolotu. I rzeczywiście, gospodarze w hostelu pokazują nam gdzie łapać lokalny autobus za 5 soli od osoby, niestety, o 6 rano... Czyli z wymarzonego dnia relaksu z pobudką o późnej, europejskiej porze, niestety nici. No nic, może przynajmniej kondory będą tego warte.
    Read more

  • Day23

    Tradicion Colca

    August 23, 2018 in Peru ⋅ 🌙 0 °C

    Nasz drugi ulubiony hostel - opcja trochę z wyższej półki niż Chaska w Pisac.
    Tradicion Colca, położony u wjazdu do Yanque, powitał nad otwartą drewnianą bramą, za którą widać było elegancko zaprojektowany ogród. To rzecz naprawdę rzadka w Peru. - o ile wnętrza dla turystów mają na ogół dopracowane, obejścia często po prostu straszą.
    Wygląda na to, że Tradicion Colca był kiedyś starym folwarkiem, którego budynki gospodarcze zostały zaadoptowane na potrzeby hostelu. Można się założyć, że pokoje są w dawnej stajni, a recepcja i restauracja w spichlerzu. Odstawiony na wysoki połysk, robi bardzo przywiteczne wrażenie.
    Obsługa jest bardzo miła, Peruwiańczycy zdublowani z gringos wolontariuszami. Dlatego bez problemu można dogadać się po angielsku zasięgnąć informacji (niestety, wolontariusze są na tyle krótko, że nie we wszystkim się dobrze orientują, a lokalni wolą nie zdradzać sekretów podróżowania).
    Restauracja jest rewelacyjna - niestety dość droga, ale naprawdę warta ceny. Posiłki przygotowywane są w otwartej kuchni, i można nie tylko oglądać jak są przygotowywane, ale też rozmawiać z kucharkami. A wieczorem rozpalany jest żywy ogień, więc kolacja ma także wymiar romantyczny.
    Gdyby ktoś nie miał pomysłu na spędzenie czasu (same Yanque jest wyjątkowo nieciekawe, nawet obowiązkowy Plaza de Armas), hostel oferuje wiele atrakcji (większość dodatkowo płatnych) - basen (w cenie), sauna, jazda konna, i.... Planetarium z obserwatorium, zupełnie zaskakująca atrakcja w takim miejscu.
    Wieczorna sesja astronomiczna składa się z trzech części - oglądania konstelacji "na żywo" opisywanych przez peruwiańskiego eksperta (z tłumaczeniem przez wolontariusza), filmu o budowie układu słonecznego w planetarium (po angielsku albo hiszpańsku, do wyboru), i z oglądania gwiazd przez teleskop, olbrzymią bestię zainstalowaną na dachu planetarium.
    Jeśli ktoś chce podarować sobie odrobinę luksusu, to spokojnie można wybrać się do Tradicion Colca. Jeśli potrzebujesz jeszcze wyższego standardu, to zostaje Colca lodge, które ma na stanie własne ciepłe źródła :) tam nas jednak nie zaniosło, strona internetowa była mniej przekonująca.
    Read more

  • Day154

    Aufstieg & toller Rückweg nach Arequipa

    November 29, 2019 in Peru ⋅ ⛅ 14 °C

    Am dritten und letzten Tag unserer Tour ging es bereits mitten in der Nacht um 4 Uhr los. Ausgerüstet mit Stirnlampen starteten wir den Kampf gegen den Berg von 0 auf 100. Serpentine für Serpentine arbeiteten wir uns bei langsam aufgehender Sonne hoch, bis wir nach mehr oder weniger 2,5 h und 1000 überwundenen Höhenmetern oben ankamen. Mal eine andere Art des Morgensports. 🥵 In Cabanaconde, unserem Ausgangsort vor 3 Tagen, gab es erstmal Frühstück bevor wir uns auf den Rückweg nach Arequipa machten. Auf dem Weg legten wir noch diverse Stops ein - unter anderem bei heißen Quellen, in denen wir unsere Muskulatur wieder regenerieren konnten. Das sehr mineralhaltige Wasser kommt mit 73 Grad aus dem Berg, so dass es erst abgekühlt werden muss um badetauglich zu sein. Es war sehr, sehr wohltuend und entspannend!
    Im weiteren Verlauf hielten wir noch an einem Pass auf 4900 m bzw. Aussichtspunkt, von wo aus man 7 Vulkane der Umgebung sehen konnte. Der Asche speihende Vulkan von vor 2 Tagen war nun leider nicht mehr aktiv, zu gern hätten wir das fotografisch festgehalten. Leider viel zu kurz, aber dennoch wunderschön, hielten wir noch im Salinas und Aguada Blanca Nationalpark, in dem es von Alpakas, Lamas und Vicuñas nur so wimmelt. Hier hätten wir gerne mehr Zeit verbracht, aber dass ist halt der Nachteil einer solchen Tour. Schön waren die 3 Tage aber dennoch.
    Read more

You might also know this place by the following names:

Yanque

Join us:

FindPenguins for iOSFindPenguins for Android

Sign up now