Peru
Yanque

Here you’ll find travel reports about Yanque. Discover travel destinations in Peru of travelers writing a travel blog on FindPenguins.

18 travelers at this place:

  • Day16

    Colca Canyon

    August 19 in Peru

    Heute gehts um 6:30 los, damit wir pünktlich die Kondore im Canyon beobachten können. Auf dem Weg zum Condor Kreuz machen wir ein paar Stopps, zum Beispiel in einer kleinen Stadt (sehr gut genutzt um bei den Temperaturen noch ein paar Winterklamotten zu erwerben 👌🏼) und an einem Aussichtspunkt. Wirklich ein sehr schöner Ausblick! Der Canyon ist zweimal so groß wie der Grand Canyon - das war uns vorher garnicht so bewusst. Witzig ist auch der Gegensatz zwischen den wüstenähnlichen Kakteen am Boden und den schneebedeckten Anden hoch über uns.
    Am Kondor Kreuz angekommen, können wir wirklich einige Kondore beim Fliegen beobachten. Danach noch ein kleiner Spaziergang mit unser Gruppe am Canyonrand entlang und schon gehts wieder ‚nach Hause‘.
    Dieses Mal werden wir zwei ganz alleine in einem anderen Restaurant abgesetzt, war aber sehr lecker! Heute Nachmittag haben wir etwas entspannt, auf dem Marktplatz bei einem Eis gequatscht und einfach die Sonne genossen. Ein frühes Abendessen und schon gehts wieder ins Bettchen - morgen früh gehts nach Cusco!
    -Lisa
    Read more

  • Day8

    Yanque

    September 22 in Peru

    Heute ist die erste Woche um, wir verlassen die Colca-Lodge wieder, und der Tag scheint nicht der beste unseres Lebens zu werden...
    Der Hase übersieht eine Stufe, stürzt - erstmal nicht schlimm, die paar blauen Flecken heilen schon wieder. Aber: die niegelnagelneue Kamera ist kaputt 😱. Wie gut, dass wir die alte Kamera für alle Fälle mitgenommen haben...
    Viel zu spät starten wir in unser Tagesprogramm, die Folklore an unserem ersten Stopp in Yanque ist schon vorbei (gibt schlimmeres), und die Kirche hat auch schon zu. Naja, für eine Runde über den Marktplatz reicht es...
    Read more

  • Day19

    Chivay to Cuzco - the 4000m-highlands

    September 20, 2017 in Peru

    Back up to Patopampa at 4910m, this time by day and with some time to observe 8 volcanoes including the active and smoking Sabancaya. It's cold but a lady in traditional dress is there to sell me nice gloves - the highest purchase I've ever made. It might be the lack of oxygen but everything looks magical in the following hours through the Pampa de Toccra. Lots of llamas, alpacas and vicuñas (their wild cousin), plus some flamingoes and the yareta, a moss-like plant which grows 1mm per year and lives for several milennia. After a break above the huge Laguna de Langui the bus arrives in Cuzco - super hectic and touristy but after a(nother) amazing lama steak at local chef Marcelo Batata I'm starting to like the city.Read more

  • Day347

    Um kurz nach 4 ging mein Wecker da wir uns um 4:45 Uhr Treffen wollten für den Aufstieg. Halb aus dem Bett gefallen ging es zum Bad aber zuerst stoppte ich um den sagenhaften Sternenhimmel zu sehen. War ich doch tags zuvor zu müde und angetüddelt als da noch drauf zu achten zumal die Sternen zu der frühen Morgenstunde stärker leuchteten. Klar kann ich nicht leugnen das es in der Atacamawüste am genialsten war aber finde mal Orte mit wenig Lichtverschmutzung. das ist ja das schwere! Mit Handyleuchte ging es dann schnell ans packen und frisch machen. ich Depp hatte na kalr meine Stirnlampe nicht eingepackt und sollte dies auch bereuen denn ich lies mein gutes Trekkinghandtuch im Zimmer liegen, damn! Hatte ich nun zum zweiten Mal ein handtuch gesäht aber solange es nur sowas ist was recht einfach zu ersetzen ist dann ist das alles im rahmen! Am Treffpunkt war schon leichte Aufruhe da schon ein paar gruppen früher gestartet waren aber ein Guide doch wirklich zwei Mädels vergessen hatte. So kann es gehen aber Superguide frank regelte alles! Wie schon beim machu Picchu ging es dann im Gänsemarsch den Berg hoch ab und zu sah man kleine Lichtchen wie sternschnuppen den Berghang hochwandern, echt süß. Langsam kam aber auch schondie Sonne bzw es wurde heller sodass es auch ohne Licht recht gut ging. Die Jungs waren mal wieder super schnell und schlussendlich nach 1 Stunde und 45 Minuten oben während ich step by step mir meinen weg stetig und im gemäßigten tempo hoch bahnte. Dazu muss ich sagen das mich ein fieser kleiner zwerg ärgerte namens Nachdurst! Wie schon angekündtigt sollte ich eine Strafe erhalten das ich die drei Chillcanos mir gegönnt hatte. Dazu tat anfangs mein Zeh weh und der getapte schuh drückte da wir das Flaster was zu eng gemacht hatten. Schlussendlich half mir mein lieber Paul den ich in Berlin anrief dass ich ohne große Zwischenfälle die tausend Meter hoch stieg (kleiner Insider). Am Ende überholte ich sogar welche die vor mir gestartet waren, yeah! Schön zu sehen war auch wie die Sonne hinter dem berg aufging, ich zum Glück aber im Schatten lief, und die umliegenden berge in ein rotorange getaucht wurden. Zwischendurch wurde ich von berittenen Touris überholt die dann so blöde Sprüche wie: "You do a great job." abließen sodass ich mir einmal nicht verkneifen konnte und knallhart und arrogant: " I know" antwortete.Read more

  • Day24

    Jako, że wyprawę do kondorów zakończyliśmy wcześnie, a krajobraz kanionu zbudował apetyt na dalszą eksplorację okolicy, po południu postanawiamy wybrać się na krótką wycieczkę do ruin Uyo Uyo, kończąc pławieniem się w gorących źródłach. Nasz hostel nawet oferuje taką wycieczkę z przewodnikiem, ale postanawiamy wybrać się sami testując mapy "maps me" załadowane z sieci.
    Ma być luźno i spokojnie, 3/4 drużyny wyrusza więc w sandałach na modłę peruwiańską.
    Mapy internetowe działają pięknie, pogoda sprzyja, drogę do ruin odnajdujemy więc bez problemu. Po drodze mijamy wesoła lamę biegnąca na swoją własną wycieczkę, a na horyzoncie (bliskim) oczywiście Andy i dymiący Sabancaya.
    Ruiny nie budzą większego zachwytu (kto wie, może jednak trzeba było wybrać się z przewodnikiem), dla poprawienia statystyki wycieczki zdobywamy więc pobliskie wzgórze (mimo protestów M'n'Ms w sandałach).
    Sandały akurat rzeczywiście okazują się pomyłką, ale nie ze względu na trudny teren, tylko na stopień zapiaszczenia drogi, w zasadzie idziemy po kostki w pyle. Za to w stopy wnikają się kolce kaktusów, agaw i innych klujących roślinek których w okół, i w pyle, nie brakuje.
    Słońce zachodzi, wschodzi za to imponujący księżyc niemal w pełni, który uczciwie obfotografowujemy.
    Wreszcie wyczekane źródła - na szczęście otwarte do 6.30.
    Trzeba podjąć ważną decyzję - w lewo czy w prawo, bo kompleksy basenów widać po obu stronach. Informacji o temperaturze wody oczywiście nie ma. Wybieramy te po prawej - są bliżej, więcej basenów i chyba cieszą się większą popularnością.
    Szatnie oczywiście umowne, ale co tam, nie będziemy wydziwiać, chodzi o to żeby jak najszybciej znaleźć się w ciepłym basenie, bo temperatura spada.
    A tu niespodzianka, do najciekawszych basenów trzeba dojść po wiszącym moście, który choć nie jest zrobiony z trawy, kiwa się i ucina zdecydowanie bardziej niż starożytny inkaski.
    Za to po drugiej stronie ciepłe baseny, i widok który wynagradza wiele - po nami rzeka Colca, nad nami kanion, z jednej strony wysoki i strzelisty most kamienny, godny Kotliny Kłodzkiej, a z drugiej dymiący wulkan. A nad wszystkim księżyc w pełni, brakuje tylko jelenia - albo chociaż lamy...
    Wieczór kończymy wyśmienitą kolacją w hostelu - po raz pierwszy w Peru jesteśmy naprawdę zachwyceni jedzeniem - i specjalnym pokazem w planetarium, też w hostelu. O planetarium jest szerzej w osobnym poście, tu napiszę tylko, że jesteśmy tak blisko równika, że rewelacyjnie widać planety, Wenus, Marsa, Jowisza i Saturna, które świecą wielokrotnie jaśniej niż gwiazdy. Poza tym niebo zupełnie inne - w końcu jesteśmy na półkuli południowej. Oczywiście łatwo znaleźć krzyż południa (który wcale nie wygląda jak krzyż) i skorpiona. Inne znaki zodiaku są widoczne przede wszystkim dla osób o dużej gwiezdnej wyobraźni, za to Orion lśni na niebie wszystkimi gwiazdami dużo jaśniej niż na północy!
    Na zakończenie mieliśmy jeszcze okazję pooglądać planety i księżyc przez olbrzymi, profesjonalny teleskop, i chociaż Jowisz niestety schował się za drzewem, pierścienie Saturna widać było przepięknie. Za to księżyc dosłownie oślepił nas blaskiem ( bez znaczenia że odbitym), i jesteśmy przekonani, że wszystkie kratery mamy już na zawsze wypalone na siatkówkach....
    Read more

  • Day23

    Jako że kolejnym celem podróży jest kanion Colca, najlepszym sposobem na dotarcie tam jest autokar wycieczkowy. Wiemy już, że zdecydowanie wycieczki objazdowe nie odpowiadają nam w najmniejszym stopniu, ale co zrobić. Droga wiedzie przez (oczywiście) Andy, widoki rekompensują więc co nieco uwięzienie w puszce. Do tego jedziemy przez tereny zamieszkałe przez wigonie, wszyscy więc trzymają aparaty w pogotowiu, i wypatrują stąd saren z przerośniętą szyją. Jako, że wigonie dopisują, humor dopisuje również. Po 6 godzinach i jakichś 6 dziesięciominutowych przystankach w punktach widokowych (nie na wigonie, na jeziora i wulkany) docieramy do Chivay, które jest oficjalną bramą do Kanionu.
    I nie zatrzymując się na długo, łapiemy transport do Yanque na (oczywiście) Plaza de Armas. Tradicion Colca, nasze luksusowe miejsce odpoczynku, wita nas serdecznie, a kierowca zapewnia, że za jedyne 150 soli zawiezie nas jutro do mirador Cruz del Condor - czyli na punkt widokowy, z którego widać szybujące kondory. Dziękujemy uprzejmie, ale po 3 tygodniach w Peru, wiemy, że to jest mocno zawyżona cena, taka w sam raz dla gringos, którzy dopiero co wysiedli z samolotu. I rzeczywiście, gospodarze w hostelu pokazują nam gdzie łapać lokalny autobus za 5 soli od osoby, niestety, o 6 rano... Czyli z wymarzonego dnia relaksu z pobudką o późnej, europejskiej porze, niestety nici. No nic, może przynajmniej kondory będą tego warte.
    Read more

  • Day23

    Tradicion Colca

    August 23 in Peru

    Nasz drugi ulubiony hostel - opcja trochę z wyższej półki niż Chaska w Pisac.
    Tradicion Colca, położony u wjazdu do Yanque, powitał nad otwartą drewnianą bramą, za którą widać było elegancko zaprojektowany ogród. To rzecz naprawdę rzadka w Peru. - o ile wnętrza dla turystów mają na ogół dopracowane, obejścia często po prostu straszą.
    Wygląda na to, że Tradicion Colca był kiedyś starym folwarkiem, którego budynki gospodarcze zostały zaadoptowane na potrzeby hostelu. Można się założyć, że pokoje są w dawnej stajni, a recepcja i restauracja w spichlerzu. Odstawiony na wysoki połysk, robi bardzo przywiteczne wrażenie.
    Obsługa jest bardzo miła, Peruwiańczycy zdublowani z gringos wolontariuszami. Dlatego bez problemu można dogadać się po angielsku zasięgnąć informacji (niestety, wolontariusze są na tyle krótko, że nie we wszystkim się dobrze orientują, a lokalni wolą nie zdradzać sekretów podróżowania).
    Restauracja jest rewelacyjna - niestety dość droga, ale naprawdę warta ceny. Posiłki przygotowywane są w otwartej kuchni, i można nie tylko oglądać jak są przygotowywane, ale też rozmawiać z kucharkami. A wieczorem rozpalany jest żywy ogień, więc kolacja ma także wymiar romantyczny.
    Gdyby ktoś nie miał pomysłu na spędzenie czasu (same Yanque jest wyjątkowo nieciekawe, nawet obowiązkowy Plaza de Armas), hostel oferuje wiele atrakcji (większość dodatkowo płatnych) - basen (w cenie), sauna, jazda konna, i.... Planetarium z obserwatorium, zupełnie zaskakująca atrakcja w takim miejscu.
    Wieczorna sesja astronomiczna składa się z trzech części - oglądania konstelacji "na żywo" opisywanych przez peruwiańskiego eksperta (z tłumaczeniem przez wolontariusza), filmu o budowie układu słonecznego w planetarium (po angielsku albo hiszpańsku, do wyboru), i z oglądania gwiazd przez teleskop, olbrzymią bestię zainstalowaną na dachu planetarium.
    Jeśli ktoś chce podarować sobie odrobinę luksusu, to spokojnie można wybrać się do Tradicion Colca. Jeśli potrzebujesz jeszcze wyższego standardu, to zostaje Colca lodge, które ma na stanie własne ciepłe źródła :) tam nas jednak nie zaniosło, strona internetowa była mniej przekonująca.
    Read more

You might also know this place by the following names:

Yanque

Join us:

FindPenguins for iOS FindPenguins for Android

Sign up now